poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział I

-Madison! W tej chwili do dyrektora -usłyszałam krzyk już wnerwionej nauczycielki.
- Mówiłam ci , że tak będzie -szepnęła mi na ucho Ashly, przyjaciółka z którą siedziałam w tym gównie. Weszłyśmy do gabinetu dyrektorki, która stała oparta o swoje biurko i patrzyła na nas groźnym wzrokiem.
-Niech mi któraś wytłumaczy co to jest. - naszym oczom ukazała się saszetka z białym proszkiem.
-Znaczy...no...to-próbowałam jakoś się z tego wyplątać -Proszę Pani to tylko najzwyklejsze wygłupy-wypaliłam bez Namysłu.
-Wygłupy ?! Matko boska , dziewczyny. Narkotyki to nie zabawa ... rozumiem ty Ashly , ale Madison... - wzięła moje papiery w ręce.
-Jesteś wzorową uczennicą z najlepszą średnią w klasie...
-Proszę Pani nigdy nie będę idealna. Każdy myśli ze będę do końca życia aniołkiem?! To się grubo myli!-w końcu puściły mi Nerwy.
-Uspokój się bo nas wywalą-ponownie odezwała się Ashly,a pani Fuller popatrzyła na mnie z grozą .
- Posłuchaj , jeśli obydwie nie poprawicie swojego zachowania , wylecicie ze szkoły.Rozumiemy się?
-Tak, tak-przewróciłam oczami.
- Wasze oceny z zachowania zostały obniżone do nagannej , a rodzice zaraz przyjadą. Prosze wrócić na lekcje.
-Ja pierdole po co tu oni-warknęłam sobie pod nosem.
Miałam serdecznie dosyć tego wszystkiego. Wiecznie grzeczna wzorowa dziewczynka, wykorzystywana i wyśmiewana -byłam po prostu klasowym kujonem i właśnie dzisiaj postanowiłam z tym skończyć.
-Zajebiście po prostu... - Ashly zaczęła się rzucać.Wiedziałam , że nie ma lekko.
Gdy udało mi się ją chociaż lekko uspokoić wróciłyśmy na lekcje. Wchodząc do sali poczułam na sobie wzrok całej klasy. Spuściłam głowę-tu mogę się przyznać byłam nie śmiała ale tylko do osób z którymi nie spędzam czasu prawie wcale - i jak najszybciej poszłam do swojej ławki i starałam skupić się na lekcji.
Płakała do końca lekcji, po której na korytarzu spotkałyśmy naszych rodziców.
-Ashly kurwa , co to ma być i skąd to macie ! - krzyknął ojciec mojej przyjaciółki.
-Tato proszę cię... - słyszałam ,że jest tym wszystkim wykończona.
-O co mnie prosisz?! Natychmiast wracasz do domu gdzie będziesz siedziała przez następne 5 miesięcy i tylko do szkoły będziesz chodzić!-krzyczał na cały korytarz, Ashly wybiegła ze szkoły i po chwili zaczęła się i moja dyskusja.
-Mad, to był twój pomysł? - mama zaczęła delikatnie chyba jeszcze nie dowierzając...
-Tak-powiedziałam pewna siebie.
-Nie, nie wierze w to... Dziecko proszę cię nie kłam.
-Nie kłamię mamo, mam dosyć tego ze jestem cały czas ta grzeczna jestem jedyną dziewczyną mojej klasie która się tak zachowuje!
-Bo jesteś sobą Madie! - dodał tata
-Bycie sobą nie ma sensu! Za bycie takim jakim jesteś każdy cie olewa!!
- Nie tak cie wychowaliśmy ... W tej chwili do domu. Szlaban na internet do odwołania,a do tego skracam ci wolny czas do godziny 19:30.
-Ze słucham?! Tato! To nie fair!
-Za narkotyki !? Proszę cie! to i tak łagodna kara ! - krzyknął na całą szkołę.
Nie odezwałam się. Ominęłam ich i wyszłam ze szkoły. Nie zamierzałam wracać do domu razem z nimi. Poszłam przez park a następnie okrężną drogą przez miasto. W domu byłam na 18:53.
Miałam dziwne wrażenie , że ktoś mnie obserwuje. Obejrzałam się , ale wszystko było takie jak zawsze. Zdezorientowana weszłam do domu , a następnie bez słowa udałam się na górę do swojego pokoju.Od razu zabrałam się za lekcje. Był piątek i chciałam mieć wolny weekend. Siedziałam tyłem do okna i czytałam temat z biologii którego za chiny nie rozumiałam. W pewnym momencie poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Podskoczyłam jak poparzona i chciałam krzyknąć ale ktoś zatkał mi usta ręką.
-Spokojnie to ja-usłyszałam znajomy głos. Gdy poczuł ze się uspokoiłam puścił mnie.
-Mike!-rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Hej...- szepcze mi do ucha i siada na łóżku obok mnie.
-Cześć. Co się stało,że przyszedłeś?-zapytałam.
-Słyszałem o aferze w twojej budzie...Trąbi o tym chyba już cała dzielnica.Pamiętaj , że u mnie na luzie. Tylko nie ściągaj starych bo to towar warty tysiące...- odparł przeczesując lśniące kasztanowe włosy.
-Super-mruknęłam pod nosem- a tak poza tym to co u ciebie słychać?
-A w porządku. Dzięki... Pomóc ci w czymś ? - chwycił moją książkę do reki.
-Nie ogarniam tej biologii...-Westchnęłam.
- Popatrz to proste. - zaczął tłumaczyć każdy temat po kolei.
Po prawie 2 godzinach wytłumaczył mi wszytko. Okazało się to naprawdę bardzo proste.
-Dziękuję -uśmiechnęłam się. 
Bardzo lubiłam Mike'a znałam się z nim od podstawówki. Był moim prawdziwym przyjacielem mimo że że był starszy o rok, ufałam mu bezgranicznie.
-Nie ma sprawy księżniczko...- odwzajemnił mój gest i ku memu zaskoczeniu położył dłoń na mojej.
Po chwili przytuliłam go mocno. Dziękowałam losowi ze mam takiego przyjaciela jak on.
Przesunął dłoń w dół moich pleców.Nie miałam pojęcia co robi. Nie odzywałam się. Po prostu go przytulałam. Potrzebowałam teraz ciepła.
-Madie ja... - zaczął niepewnie.Jak nigdy.
-Co się dzieje?-spytałam słysząc jego ton.
-Wiem , że w twoich oczach jestem tylko przyjacielem... - Przetarł nerwowo twarz i pogłaskał po plecach.
-Nie ważne...
-Ej, błagam mów co się dzieje -nie odpuszczałam.
-Nie chce być kolejnym problemem... - odparł i wstał.
-Przyjdziesz do mnie jutro tak jak co tydzień ?
-Um...jeśli chcesz-wzruszył ramionami. 
-Nigdy nie będziesz dla mnie problem.
-Po prostu nie traktuję cię jak przyjaciółkę...- opuścił mój pokój, a z dołu słyszałam jeszcze jego rozmowę z moją mamą.
-Myślałam , że zostaniesz u nas na noc.
-Chciałbym,ale wydaje mi się ,że Madison nie ma humoru na moje towarzystwo...
Gdy tylko usłyszałam te słowa zeszłam na dół.
-Jak możesz tak myśleć?-łzy napłynęły mi do oczu-Mike ja cie teraz potrzebuje po tym wszystkim.
Spojrzał na mnie i przytulił.
-Madie ... Nie jest mi łatwo z tą myślą,ale wydaje mi się ,że nie powinienem tu zostać...
-Jeśli ma ci być ciężko to się nie męcz z mojej Winy. Nie warto-Westchnęłam -już się przyzwyczaiłam, tak było z każdą przyjaźnią -szepnęłam odwróciłam się i wróciłam do siebie.
Zatrzymał mnie w ostatnim momencie i spojrzał mi w oczy.
Spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
-Powiedz co się dzieje, może uda mi się pomóc-szepnęłam.
-Zakochałem się w 16-letniej szatynce...
-Chodź do mnie...-powiedziałam i pociągnęłam go po schodach na górę do pokoju.
-Ma niebieskie oczy,a włosy do pasa. Dobrze się uczy ale ma też swoją ciemną stronę...- usiadł obok mnie.
Przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Przez myśl przeszło mi tylko jedno.
- Jest wysoka,bardzo ładna...- przeciągał.
W końcu dotarło do mnie ze mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał....o ile dobrze zrozumiałam.
-Czy...ty-zaczęłam.
Pozwolił mi kontynuować skinięciem głowy ze smutkiem w oczach.
-Zakochałeś się w mnie?-zapytałam, nie kontrolując mojego głosu, w jego tonie było słychać nadzieje.
Spojrzał mi głęboko w oczy dając do zrozumienia ,że mam rację. Bez zastanowienia mocno go przytuliłam. Pocałował mnie w szyję i odwzajemnił gest. Gdy tylko poczułam jego usta na mojej szyi zostałam sparaliżowana.
-Zależało mi na tobie coraz bardziej... Bez ciebie wszystko się dłuży...- szepnął mi do ucha nieznanym dla mnie tonem.
Prawda była taka ze nie wiedziałam co mu na to odpowiedzieć. Poczułam jak jego dłoń wędruje w dół i zahacza palcami o koniec mojej bluzki. Pod jego dotykiem moje ciało się buntowało. Nie byłam wstanie się ruszyć. 
-Skoczę po swoje rzeczy do domu i zaraz wracam...- oderwał się ode mnie.
Szybko wróciłam do swojego normalnego stanu.
-Jasne -uśmiechnęłam się ciepło.
Pochylił się nade mną lekko popychając na łóżko i pocałował czule. Nie wiedziałam jak mam się zachować, pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. 
-Do zobaczenia...- szepnął przy moich ustach i udał się na dół.
-Do widzenia-starałam się otrząsnąć po tym co się teraz stało, mój umysł nie przyjmował tego do wiadomości.
Gdy po pewnym czasie wrócił Mike usłyszałam głos mamy z jadalni.
-Kolacja !
-Nie jestem głodna mamo!-Krzyknęłam z pokoju odrabiając chemię leżąc na brzuchu. Kochałam mój czerwony dywan był taki mięciutki ze można było na nim spać.
-No chodź ! - krzyknął Mike.
Pokręciłam głową i wstałam. Uczesałam się w dwa kucyki i zeszłam na dół.
-Ooo... Moja Madie z piaskownicy ! - przywitał mnie ponownie słodkim uśmiechem , który krył jego czarny charakter.
Szybko zrobiłam się czerwona i Siadłam do stołu. Odmówiliśmy modlitwę i zaczęliśmy jeść. Przez cały czas Mike mnie obserwował z szelmowskim uśmiechem. Po skończonym obiedzie przyjaciel pomógł rodzicom przy sprzątaniu. Gdy oni sprzątali ja wróciłam do pokoju na dywan kończąc lekcje. Ktoś zapukał do mojego pokoju ,wystawiając rękę trzymając w dłoni czerwoną różę. Wstałam z podłogi i otworzyłam drzwi. Zaczął śpiewać moją ulubioną piosenkę porywając w taniec. Śmiałam się do momentu gdy spojrzał mi głęboko w oczy. Wtedy zatrzymaliśmy się. Jego oczy...po prostu zahipnotyzowały mnie. W tym momencie wsunął dłoń w moje włosy i zaczął pocałunek. Ponownie. Ten sam moment. W którym nie wiem jak mam się zachować. Moje oczy pozostają zamknięte, a usta...
Po chwili czuję jak jego język przejeżdża po  mojej wardze i znajduje się w moich wargach.  Moja wewnętrzna ja, o której nie miałam pojęcia przejęła inicjatywę. Prowadziliśmy zmysłowy taniec naszych języków ,a jego ręce zjechały na moje pośladki rzucając różę na biurko. Gdy jego ręce znalazły się na moim tyłku zrobiłam się czerwona. Nagle poczułam jego wzwód na swoim podbrzuszu. Starałam się to ignorować. On sam zrobił się czerwony i uśmiechnął się podczas tego namiętnego pocałunku. 
-Pomidorek -zaśmiałam się.
-Spadaj... - ścisnął moje pośladki.
Wtuliłam głowę w zagłębienie jego szyi i powstrzymałam się od wydania jakiegokolwiek dźwięku. Wsunął dłonie pod moją bluzkę podciągając ją do góry. Nie odzywałam się ani nie wykonywałam żadnych ruchów. 
-Nie chcę być nachalny...
-Nie jesteś-szepnęłam.
Wziął to jako zgodę więc byłam już bez bluzki.
-Masz takie piękne ciało Madie...
-Nie prawda- szepnęłam. Prawda była taka ze w ogóle siebie nie akceptowałam.
-Uwielbiam je...-szepnął mi do ucha biorąc pod uda i kładąc na łóżku.
"A ja nie" powiedziałam sobie w myślach. Czułam jak wędruje pocałunkami ku dole. Gdy doszedł do podbrzusza zanurzył język w moim pępku. Gdy tylko to zrobił moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Gwałtownie i głośno Nabrałam powierza do płuc. 
-Spokojnie , to nie będzie bolało. To naprawdę bardzo przyjemne.-zaczął rozpinać moje spodnie gdy usłyszałam wołanie z dołu 
-Madison ! Chodź na chwilę !
Szybko zerwałam się z łóżka i zapięłam spodnie które zaczął rozpinać Mike i założyłam bluzkę po czym zeszłam na dół.
-Co tam?
-Chcieliśmy wyjść z ojcem do kina , ale nie wiem czy możemy cię zostawić...
-Mamo, jasne że możecie, a na co chcecie iść?-zapytałam.
-Na jakąś komedię romantyczną...-odpowiedział mi tata.
-Aha spoko-uśmiechnęłam się- nie zamierzam nigdzie wychodzić.
-Hej, bawcie się dobrze-uśmiechnęłam się i wróciłam na górę.
Gdy weszłam na górę Miki'ego już nie było. Zostawił mi kartkę.
"Przepraszam wiem , że tego nie chciałaś..."
Siadłam na łóżku trzymając kartkę w ręku. Przyglądałam się jej dobre 15 minut. W końcu położyłam ja na poduszce i poszłam do łazienki.Poczułam chłodny powiew powietrza na moich plecach,a później szmery w kuchni. Powoli zeszłam na dół to sprawdzić.Miałam na sobie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Starałam się iść jak najciszej. Gdy zeszłam na dół zastałam przerażający widok.





__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hej, hej!
I oto mamy rozdział pierwszy. Mam szczerą nadzieje razem z Zeeper`em, że wam się spodoba ;* Uwierzcie mi, że kopiowanie tego to jest jakaś maskara. Pamiętajcie, że KAŻDY KOMENTARZ to motywacja na kolejne rozdziały.
Jeszcze raz:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=KOLEJNE POMYSŁY ;*

                                    Niuniaczek >.< i Zeeper <3

3 komentarze:

  1. Serio... W takim momencie ?! Ugh...
    (Ale i tak cudowny <3 )

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kurwa wiem jak się czytelnicy zachowują jak się przerywa w takim momencie. Nie no nie wieżę, żeby teraz przerwać?

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahah Was sobie na koniec zostawiłam.
    Zostałyście nominowane do Libster Award.
    Więcej informacji jak i pytania znajdziecie na:
    http://not-only-strangers-can-harm.blogspot.com/2015/02/libster-award.html

    ahahahah Ola już wie, że nominuje ale nie wie kogo. No więc Wy. Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń