Przerażający dla mnie.Weszłam powoli do kuchni rozglądajac się uważnie.Na stole leżała jakaś kartka.Wzięłam ją do ręki.
"WIDZĘ CIĘ"
Moje serce przyspieszyło. Powoli podeszłam do okna. Do jego ramy była przyczepiona kolejna wiadomość: "NIE UCIEKNIESZ PRZEDE MNĄ "
-Boże ... - szepnęłam do siebie cofając się do tyłu,słysząc skrzypienie drzwi na górze.Podskoczyłam w miejscu. Oparłam się o blat Nabrałam powierza do płuc i powoli wróciłam na górę co chwila oglądając się za siebie.Nagle zgasły światła na całej dzielnicy.Nigdy się tak nie bałam. Drzwi były uchylone. Weszłam do środka i usiadłam na łóżku gdzie leżała róża od Miki'ego ,którą przecież rzucił na biurko.
-Jest tu ktoś?-zapytałam cicho.W głębi duszy nie wiedziałam czy chce uzyskać odpowiedź. Usiadłam w kącie łóżka i podwinęłam kolana pod brodę rozglądajac się po pokoju.Nikt się nie odezwał. Dostrzegłam cień za oknem i kolejną kartkę.
"JESTEM TU"Jedyną osobą ,która potrafiła mnie teraz uspokoić był właśnie Mike.Szybko skuliłam się bardziej. Wzięłam telefon do ręki i napisałam do niego.
"Mike, proszę przyjdź... Błagam "
Zajęło mi to około 5 minut gdyż strasznie trzęsły mi się ręce.
"No dobrze zaraz będę..."
Odpisał mi po któtkiej chwili. Cień na balkonie nadal był widoczny.Weszłam cała pod kołdrę i wzięłam się w kłębek. Starałam uspokoić swoje serce i myśli.
-Hej, co jest? Drzwi na dole były otwarte? - Zdjął bluzkę i położył się obok.Gdy tylko to zrobił odrazu się do niego przytuliłam i pokazałam kartki które zabrałam z kuchni bo tej w pokoju nie miałam odwagi zabrać.
-Madie ... nie przejmuj się.Ktoś pewnie sobie robi z ciebie żarty...-objął mnie swoją silną ręką.Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Moje serce nadal sie nie uspokoiło.Mocno się w niego wtuliłam.Uspokoił mnie czułym pocałunkiem,nasuwając na siebie moją nogę. -Jestem tutaj, niemusisz się bać...Nic ci nie będzie.Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej, jeżdżąc nią w dół i w gore bardzo nie pewnie.Mike miał mocno wyrzeźbiony tors co wyraźnie czułam pod pod palcami.
-Nie pozwolę ,żeby mi ktoś cię zabrał ...-Przytaknąłem i zatrzymalam ruchy ręki, stwierdziłam ze na za dużo sobie JA pozwoliłam.
-Nie krępuj się,nie przeszkadza mi to....- zaśmiał się delikatnie.Schowałam głowę tak że nie wiedział mojej twarzy na którą wkradł się szkarłat i wróciłam do przerwanej czynności.Moje serce zwolniło , a ja stałam się spokojniejsza. Pocałował mie w czubek głowy,a po chwili szepnął.
-Co mogę dla ciebie zrobić Maidie ?
-Zostać ze mną na noc-szepnęłam.
-Dobrze...-odpowiedział ciepłym tonem poruszając ręką wzdłóż mojego uda i dociskając mnie do siebie.Przyłożyłam głowę do jego klatki piersiowej oddychając w miarę spokojnie.
-Dziękuję-szepnęłam.
-Nie ma sprawy...- szybkim manewrem położył mnie na sobie.Na początku byłam zdezorientowana ale po chwili ponownie położyłam delikatnie głowę na jego klacie.
-Jesteś śpiąca ?- Spojrzałam na zegarek 23:48.
-Nie, nie jestem.
-Co chcesz robić ? - położył dłonie w mojej talii.
-Nie wiem. Może...coś obejrzymy, albo zagramy?-popatrzyłam na niego jeszcze delikatnie czerwona.Spojrzał mi głęboko w oczy nie odzywając się.W pewnym momencie scisnęło mnie w żołądku.Uniósł kącik ust do góry i zbliżył się do moich ust.Delikatnie dotknęłam jego warg.Po tym zbliżeniu szepnął mi do ucha rozbawionym tonem co u niego było rzadkością.
-Wiesz ,że twój ojciec by mnie zabił?
-Jak ciebie by zabił to mnie też- zaśmiałam się.
-Boże ,wole nie myśleć ... Zwłaszcza ,że jesteś dziewicą ...
-A co to ma do rzeczy?- podniosłam się do góry i usiadłam.
-Ej, chyba nie muszę ci tłumaczyć...ekchem...jakby ...wyglądała ta pościel? No nie? -zaśmał się i delikatnie zarumienił przecierając twarz.Położyłam mu palec na nosie.
-Pomodorek -zaśmiałam się i zabrałam palec
-Spadaj ... Pytam serio...
-Nie.
-Gdyby towoja mama to zobaczyła , ale bym miał opierdol...-złożył pocałunek na moich ustach i przygryzł dolną wargę.
-Moja mama cie lubi-powiedziałam w jego usta.
-Za rozdziewiczenie jej córki wykopałaby mnie z tego domu.-zsunął gumki z moich włosów.
-O dziwo nie była jakoś specjalnie zła za te narkotyki -powiedziałam patrząc na okno. Później spojrzałam na balkon.Cień znikł.
-Pewnie myśli ,że to Ashly...
-Tak jak zawsze,a to był mój pomysł.
-Nie myśl o tym. Jeśli chcesz i obronisz mnie przed swoją mamą,a raczej przed ojcem... Jestem w stanie to zrobić - widziałam ,że robił wszystko by się nie uśmiechnąc.
-Widzę tego twojego banana na twarzy.
-No to nie moja wina ,że mnie podniecasz, nie?-zaśmiał się.
-No najwyraźniej moja- powiedziałam dumnie.
-Jesteś niemożliwa...-wsunął dłoń w moje włosy z tyłu głowy i zaczął długi pocałunek.
Zaśmiałam się w trakcie pocałunku.Delikatnie nie na nim położyłam.
-To co ? Masz ochotę się ze mną bzykać? Mała?- poruszył zabawnie brwiami.Uśmiechnęłam się. Z jednej strony chciałam z drugiej bałam a z trzeciej nie wiedziałam czy mogę.
-Ej? Wiesz ,że nie musimy?-Jakby czytał w moich myślach i wyczuł moje zmieszanie.
-Wiem...-położyłam się wygodnie na na jego klatce piersiowej.
-Pamiętaj ,że masz pełne prawo wyboru... Do niczego cię nie zmuszam Madie...- przejechał palcem po zapięciu mojego stanika.
-Wiem Miki...-pocałowałam go delikatnie w obojczyk.
-Ej,poczekaj...musze siku...i strzele sobie szybki shower - zaśmiał się.Wstałam.
-No idź bo mi pościel zabrudzisz-zaśmiałam się i podeszłam do biurka.
-I ciebie przy okazji ...- pocałował mnie i oddalił w stronę toalety. Słyszałam jak śpiewa naszą ulubioną piosenkę.Nie ukrywam, nie był do tego stworzony ,co mnie bawiło.Szybko posprzatałam w pokoju, ułożyłam książki na półce, poskładałam ciuchy do szafy i zaniosłam brudne szklanki do kuchni, gdzie pozmywałam. Wróciłam do pokoju po 15 minutach uprzednio sprzątając salon z brudnych rzeczy.Kojarzyłam go sobie jako niezbyt grzecznego chłopca z dzielnicy , który lubi zapalić i trochę wypić. Był świetnym przyjacielem. Nigdy mnie nie zawiódł.Uchodził za mega przystojnego,a w oczy zawsze rzucały się jego brązowe tęczówki. Miał zlewe na dziewczyny , bo zajmował się głównie zarabianiem na towarze no i mną oczywiście.Czasami byłam zła na siebie, że tylko ja gadam mu o swoich problemach. Kochałam go za to ze że mną wytrzymuje. Weszłam do pokoju położyłam się na łóżku i wzięłam telefon do ręki.Gdy tylko to zrobiłam przyszedł do mnie Mike w samych bokserkach. Odczułam dziwne uczucie ,którego nie potrafiłam określić.Może dlatego ,że nigdy nie widziałam go w takim stanie? Odgoniłam moje myśli i wróciłam do oglądania
Bestów.
-Jesteś gotowa ? -usiadł na mnie i zaczął łaskotać.Rzuciłam telefon.
-Hahahaha przestań hahhahahah-wierciłam się pod nim, próbowałam zwinąć się w kulkę.
-Chcesz tego ? Czy podporządkowujesz się moim pragnieniom?- spytał nie ustępując.Powstrzymałam śmiech.
-Ale ja nie wiem.-Przestał.
-Jak to nie wiesz ?
Usiadłam i spuściłam głowę.
-Moje jedna ja bardzo tego chce, druga się boi, a trzecia nie wie czy może-szepnęłam nie patrząc na niego.
-"Nie wie czy może" ? nie rozumiem ..- zacytował moje słowa.
-No, że nie wiem...czy mogę...
-Albo jestem za głupi... albo za głupi...
-Dobra tak szerze ja też tego nie rozumiem. Jedna ja chcę, a druga się boi-szepnęłam zażenowana, zrobiłam z siebie kretynke.
-Odpuszczę temat...Bo to nie ma sensu.- szepnął przeczesując włosy. "Idiotka "pomyślałam i oddałam na pościel, czułam się beznadziejne.
-Tylko nie myśl ,że jest mi przykro ,albo ,że jestem zły, okay?
-Jasne-Przytaknelam.Idz już spać...Późno...- odparł ciepłym głosem całując w czoło.
-Nie idę-spojrzałam mu w oczy-nie jestem śpiąca Miki.
-No więc co chcesz robić ? - spytał wstając z łóżka i zakładając dresy. Czułam się okropnie z myślą jak się dzisaj dla mnie starał.
-Zdejmij te dresy-wstałam, naprawdę było mi głupio i przykro.
-Po co ? Jak twoja mama wejdzie to jeszcze sobie pomyśli ,że do czegoś doszło ... To by było niedorzeczne. - wyjął z kieszeni papierosy i poszedł na balkon.
Nie odezwałam się. Cofnęłam się kilka kroków w tył i wyszłam z pokoju.
-Gdzie idziesz ?
-Na dół-powiedziałam i zeszłam do salonu.Skończył palić i poszedł za mną.
-Po co ?
-Oglądać.
-Matko . Rozmowa jak z dzieckiem. Przeszedłem tu dla ciebie ,a nie dla siebie...
Nabrałam powierza do płuc i odwróciłam się do niego przodem.Patrzył na mnie rozgniewanym wzrokiem.
-Przepraszam -szepnęłam -przepraszam za moje zachowanie -chciałam go przytulic ale nie wiedziałam czy mogę więc się powstrzymałam.
-Jak ci przejdzie to przyjdz. Będę na górze...- wrócił do pokoju.Spuściłam głowę. Poszłam do kuchni i napilam się mleka uspokoiłam i wróciłam do Mike'a.Leżał na łóżku i obrywał płatki z róży , którą mi dał.Zabolało mnie to, nawet nie wiem dlaczego. Podeszłam do niego i nie pewnie na nim usiadłam.
-Już ? -podniósł wzrok.
-Tak-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.Wrócił do poprzedniej czynności.
-No i co teraz skoro nie chcesz spać ?-Zabrałam mu różę i nie pewnie się do niego przesunęłam.
-Ja wiem co chce robić, ale pozostają wątpliwości co do tego.
-Mów.Słucham.- Założył umięśnione ręce.Nabrałam powierza do płuc i nie pewnie i delikatnie go pocałowałam.
-Żebyś później nie żałowała... - oddał go równie delikatnie.
-Nie będę tego żałowała, nigdy nie żałowałam niczego gdy zrobiłam to z tobą, naprawdę przepraszam Mike.
-Jestem przyjacielem, nie chłopakiem. To poważna sprawa...-przytuliłam go mocno.Pogłaskał mnie po plecach i usiłował zdjąć bluzkę.Pozwoliłam mu na to.
-Masz śliczne oczy-szepnęłam gdy nasze spojrzenia się spotkały.Nie odzywając się zaczął kolejne podejście namiętnym pocałunkiem.Oddałam go nie pewnie zamykając oczy.Zamienił nas miejscami, oderwał się,przeniósł ręce do przodu i zaczął rozpinać spodnie.Leżałam spokojnie i starałam się dogonić ten mały strach który gdzieś tam miałam.Zdjął je ze mnie i położył obok łóżka.
-Piękny widok...Pomyśleć ,że cały czas przed tym usciekałem...
-Uciekałeś? -Zapytałam przywracając się na bok
-Myślisz ,że chciałbym z pierwaszą lepszą ? Zresztą ... Nie miałem czasu na coś takiego-przytaknelam i się do niego przytuliłam.Przejechał dłońmi do zapięcia stanika.
-Uważaj,teraz zobaczę twoje piersi...Zrobiłam się czerwona.
-Są brzydkie - szepnęłam.
-Mogą być smaczne... - zaczął się śmiać odwracając moją uwagę i szybkim ruchem zdjął go ze mnie.
-Smaczne? Smakujesz w takich...em....nie wiem jak to nazwać -zaśmiałam się.
-Żebyś się nie zdziwiła... Tam też smakuje...- przejechał palcem wzdłóż mojej kobiecości.Gdy to zrobił bezwiednie się spięłam i Nabrałam głośno powietrza.
-Mmm... śliczne....-położyl mnie równo na plecach i zassał się na jednym z sutków.Przyglądałam się jego poczynaniom, gdy nagle usłyszałam szepty w kuchni.
-Cholera kto to- mruknelam nie zadowolona ze ktoś przyszedł. Później kroki na schodach i pukanie do pokoju . Wtedy Mike się oderwał i spojrzał na mnie rozbawiony.
-Madie ? Śpisz ? - Mama weszła do pokoju.
-Co wy robicie ?!
-Mamo, wyjdź - powiedziałam zażenowana.
-Nie moja droga to on wyjdzie...- Wstałam zakrywajac biust.
-On nie wyjdzie! Ty wyjdziesz - powiedziałam wyprosilam ją z pokoju zamykając drzwi na klucz.
-Tylko was usłyszę ! - słyszałąm jak odchodzi.Pokręciłam głową i wróciłam na łóżko.
-O boże...-byłam cała czerwona- dzisiaj ja decyduje o moim życiu ile można mi rozkazywac.
-Ostro moja droga... Bedę musiał jej kupić róże żeby mi wybaczyła...-Spokojnie nie musisz, przejdzie jej.
-Ale twojemu ojcu nie ... - powrócił do przerwanej wcześniej czynności .
-Zajebiście trzeba być cicho-powiedziałam szybko na jedynym wydechu.
-Nieeee... wtedy nie ma zabawy... Nie słuchaj jej no...
-Dobrze-uśmiechnęłam się.Przygryzł sutka i zaczął schodzić pocałunkami w dół do podbrzusza.Pod jego dotykiem przechodziły mnie Dreszcze.Zaczął zmysłowo ściągać ze mnie majtki.Zakryłam oczy dłońmi i zrobiłam się czerwona. W pewnym momencie usłyszałam trzask w ogródku na dole. Podskoczyłam na łóżku i starałam się to zignorować.Widziałam jak przygyzł wargę,a wtedy podwinął moje nogi uginając w kolanach.
-Jesteś gotowa ?-Podnósł wzrok i spojrzał na mnie rozpalonym wzrokiem.Zacisnęłam ręce na pościeli i szepnęłam głosem wyższym o oktawę.
-Tak...-Już miał mnie dotknąć.Właśnie tam.W miejscu znanym tylko mi, ale w ostatniej chwili zabrał palec.
-Hmm... Czy ja wiem...-Spojrzałam na niego popierając się na łokciach.
-Hm?
-Nic, nic ... to tylko moje małe wątpliwości...
odpowiedział i przejechał palcem wzdłóż mojej kobiecości.
-I jak się czujesz?Gdy to zrobił bezwiednie opadłam na pościel.
-Mm...dobrze-szepnęłam.
-A z tym , że widzi Cię nago twój najlepszy przyjaciel?
Spytał śmiejąc się.Na moje policzki wkradł się krwisty rumieniec. Poprawiłam palcami włosy i usiadłam przodem do niego.
-Na to nie umiem ci odpowiedzieć.
-Mmmm...nie siadaj... teraz bedzie przyjemnie...
Pociągnął mnie za nogi tak, że znów leżałam z rozchylonymi nogami. Całkiem naga... "No nieźle" , pomyślałam.Tutaj znowu pojawiła się nutka wątpliwości.
-Miki?
-Tak misiu ?
-Ale nie będzie bolało?-szepnęłam patrząc się w sufit.
-To nie. Przed wszystkim będę Cię ostrzegać. Nie martw się. No chyba, że rezygnujesz?
Usiadł.
-Nie, nie zamierzam rezygnować -uśmiechnęłam się delikatnie, kładąc się wygodnie.Wstał. "Ale co? On tak po prostu rezygnuje?!" zadałam sobie to pytanie, ale Mike po chwili rozwiał moje podejrzenia.
-Napijesz się czegoś? - "Kurwa, on to robi specjalnie czy co? ".Opanowałam moje myśli i się uspokoiłam.
-Jasne-uśmiechnęłam się i przykryłam się kołdrą.
-Piwko? -ukrył uśmiech i spojrzał na mnie zalotnym wzrokiem.
-Um...czemu nie.
-Niegrzeczna dziewczynka ... lubię takie... - przygryzł warge i zszedł na dół.Nie odezwałam się i zakryłam się cała kołdrą.
** w tym czasie na dole
Wyjął dwa piwa i skierował się do schodów modląc się by nikt nie zaczął rozmowy.
-Mike!-Krzyknęła mama Madison.
-Kurwa-szepnął pod nosem.
-Tak proszę Pani?
-Masz nie zrobić krzywdy mojej córeczce-powiedziała patrząc na niego wrogo.
-Jestem jej przyjacielem, a nie chłopakiem. To była jej decyja, nie moja. Zna mnie pani dość długo, a Madie jest dla mnie naważniejszą osobą na świecie. Dotarło to do Pani?-dziwnie nabrał odwagi otwierając piwa.
-Tak dotarło Mike ale jest moja jedyną córką i będę o nią się martwić zawsze.
-Wyluzuj kobieto. A teraz proszę wybaczyć idę rżnąć pańską córkę...-uśmiechnął się i wrócił na górę.
**Siedziałam cicho pod kołdrą nie ruszajac się.
-Żyjesz?-Odkryłam głowę.
-Pewnie.
-Pragniesz mnie jeszcze?-szepnął podając mi piwo.
-Jasne-uśmiechnęłam się i wzięłam piwo.
-Może chcesz coś jeszcze?-dobrze wiedziałam, że weźmie ze sobą większość towaru.
-A co masz?-zaśmiałam się.
-Hera,Coca,Hasz,LSD...-zaczął dziwacznie tańczyć.-No i Amfetamina. No jakże by inaczej...
-Boże weź, nie tańcz nie jesteś do tego stworzony...
-Ej no... Jak możesz...-rzucił się na mnie i obsypał mnie pocałunkami.
-No przepraszam.
-Wyrucham cię teraz.
-Tak? -zaśmiałam się cicho.
-Nie wierzysz mi?
-Um...no nie wiem.-po moich słowach zniżył się i nagle poczułam jego język właśnie TAM.Jeknęłam cicho, nikt nigdy mnie tam nie dotykał, to była moja przestrzeń osobista.
-Piękny głos pięknej damy...-zassał się na mojej łechtaczce.Matko czy to może być aż tak przyjemne?-Zacisnęłam palce na pościeli, starałam się być cicho.
-Nie ograniczaj się kochanie.-cmoknął mnie w usta pieszcząc moją pochwę.
-Mh-m...-cichutko mruknęłam starając się oddychać spokojnie.
-Podoba ci się prawda? Widzę to...-Przyssał się do mojej szyi zostawiając malinkę.Jeknęłam w miarę nie podnosząc głosu.
-Bardzo-wyszeptałam na jednym wydechu.
-Mówiłem, że będzie przyjemnie...-położył moje dłonie na swoich biodrach i uświadomił mi, żebym zdjęła mu spodnie.Powoli zaczęłam zdejmować mu spodnie. Po chwili powoli je zsunelam je a moje ręce wróciły na pościel.Poczułam, że jego penis jest mocno naprężony ,a on schodził pocałunakmi niżej i niżej, aż dotarł do mojej 'koleżanki' i wsunął język w moją szparkę.Jeknęłam głośno i wygięłam się w łuk. Moje serce przyspieszyło tak samo jak oddech.Całował ją , ssał i mruczał...
-Nie ograniczaj się Madison. Nie trzymaj tego w sobie...-nie przerywał swoich czynności.Zaczęłam cichuteńko jeczeć.Oderwał się i chwycił butelkę.
-Za twój orgazm kotek. Próbowałam się uspokoić. Moje oczy pozostawały zamknięte.
-Mmmm... Jesteś taka podniecona... Pociągająca... Kobieca...-mruknął i delikatnie pocałował.Delkiatnie oddałam pocałunek.
-Nie otwieraj oczu mała...-szepnął i słyszałam jak rzucił bokserki na krzesło.
-Czemu...?-zapytałam, kładąc się wygodnie z wyprostwoanymi nogami.
-Chcesz zobaczyć mnie nago?
-Nie wiem...ale narazie chyba odpuszcze -zaśmiałam się.
-Wiesz...teraz jesteśmy w tym razem,Ja cię dotykałem... I dobrze mi z tym...-szepnął mi zmysłowo do ucha ocieając penisem o moje krocze.Nabrałam gwałtownie powietrza do płuc i się spięłam.
-Wiem-szepnęłam.
-Napewno tego chcesz ?
-Mhm...-głos miałam wyższy.
-Cudownie...-wziął paczuszkę do ręki i otworzywszy ją podał zawartość.
-Założysz ?-Zawahałam się na chwilę ale w końcu Przytaknelam.Wystawił mi swoją męskość, która swoją drogą była naprawdę dorodna.Otworzyłam powoli oczy i założyłam prezerwatywe. Gdy zobaczyłam jego wielkość lekko się przestraszyłam.
-Nie bój się, postaram się być delikatny...-złączył nasze dłonie i wargi.Moje serce biło jak szalone, starałam się być cicho.Miział moje uda i pogłębiał pocałunki.Nie pewnie wplotłam palce w jego włosy.Przesunął dłonie wzdłóż mojego ciała do piersi i zaczął je masować.Odchylilam głowę do tyłu i delikatnie otworzyłam buzię.Zszedł pocałunkami na szyję, a dłońmi do mojego krocza.Cicho mruknęlam. Na dole w salonie było juz cicho, co ozanczało że rodzice poszli spać.Jeździł palcem przy moim wejściu.Starałam sie rozluźnić wszytskie mięśnie.Poczułam przy nim jego penisa , który chciał już we mnie być.Mój oddech bardzo przyspieszył, bałam się otworzyć oczy.
-Uważaj...-Powoli we mnie wszedł, poczułam lekkie ukłucie. Kurwa, straciłam dziewictwo z moim przyjacielem. Musiałam się czymś zająć. Był coraz głębiej i głębiej. Matko jaki on długi...Z całej siły wbiłam w jego plecy paznokcie i jęknęłam głosno.On sam wydał z siebie dźwięk tyle, że o wiele cichszy .
-Przepraszam kotku...- cofnął się a ja znów głośno jęknęłam.
-Ni-e masz za co...-szepnęłam na jednym wydechu.Z pokoju obok usłyszałam znajomy głos
-Madison do jasnej cholery !
-Co chcesz?! Cicho jestem!-krzyknęłam.
-Nie wydaje mi się ! - Wtedy Mike mocno (dla mnie) we mnie wszedł .W tym momencie nie mogłam powstrzymać głośnego krzyku.
-Kurwa bo wylecisz zaraz ! - krzyknął ojciec, a mój przyjaciel miział mnie po głowie uspakajając i dając rówież do zrozumienia bym ich nie słuchała. Nie odezwałam się i powoli uspokoiłam oddech.Poruszał się we mnie w zmysłowym rytmie i cicho jęczał. Po chwili pokój wypełnił się naszymi jekami.Przyśpieszał i zwalniał. Boże, to było takie przyjemne... Zaczęłam cicho mruczec.
-Madie jesteś taka .... ciasna...-warknął, prawie na mnie leżał. Nagle przyśpieszył i nie był już taki delikatny..Gdy to robił wygięłam się w łuk wybijając w niego paznokcie.Jego jęki stały się głośniejsze,a dłonie ściskał na moich piersiach.W końcu opadłam na pościel i wtuliłam głowę w Poduszkę odchylajac ja w tyl.
-Podoba ci się ? - Warknął przez zaciśnięte zęby.
-T-ak -wyjeczałam cicho.Jego ruchy były dokładniejsze, wolniejsze i głębsze.Nie świadomie wypchnelam biodra.
-O tak, pomagaj... - szepnął i uśmiechnął się na ten ruch.po jakimś czasie zaczął boleć mnie kręgosłup. Zignorowałam to i mocno wypchnelam biodra w jego stronę i Jeknęłam głośno.Nasze ruchy się zsynchronizowały i przyjemnie, z głośnym krzykiem dotrwaliśmy do końca.Opadłam na pościel a Miki na mnie.
-Kurwa Madie... To było piękne...- powiedział niewyraźnie.Zaśmiałam się cicho.
-Zgadzam się-wyszeptalam gdy doszłam do siebie. Wyszedł ze mnie mrucząc.Przeszedł mnie dreszcz. Nie mogłam się ruszyć.Na moich oczach zdjął kondoma i położył na szawce obok łóżka.
-Blee...-zaśmiał się.
-No fu zabierz to z mojej szafeczki -wstałam szybko ale zaraz tego pozalowalam i opadłam na łóżko.Zacisnął oczy.
-Ałć...
-Mnie boli pipa a nie ciebie chuj wiec co mi tu ałć?-zaśmiałam się i próbowałam wstać.
-Wiem, że cię to boli...-spuścił głowę i naciągnął bokserki.
-Oj no chodź i mnie przytul nio-powiedziałam jak małe dziecko.Wstał i zrobił to o co go prosiłam całując w głowę.
-Kocham cię Madie...-I tu właśnie, kochałam go ale nie wiem czy tak samo jak on mnie...
-Patrz,pokarzę ci coś... - przejechał palcem wzdłóż mojej pochwy i pokazał go zakrwawionego.Przestraszyłam się.
-Dlaczego? -Szepnęłam.
-Straciłaś dziewictwo. Ostrzegałem cię...- wziął mnie na ręce, wyszliśmy z pokoju do łazienki.
-Nie było o tym na WDŻecie, no ze krew w tedy leci...-zaśmiałam się.
-To jakaś idiotka was uczy...- postawił mnie pod prysznicem i spojrzał na mnie.
-Idiota -Poprawiłam go- pan Smith mnie uczy -zaśmiałam się.Uśmiechął się i usiadł na klozecie .
-Umyj się, ja pójdę po tobie- szepnął niemrawo.
-dobrze...-uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam kabinę.Głośno westchnął.
-Chodź-szepnęłam cicho.
-Szybka jestś...
-Chodź no...-szepnęłam ponownie.Wszedł do kabiny i przytulił mnie.Oddałam gest i delikatnie pocałowałam.Zdjął bokserki.
-Dziękuję...
-Za co ? Nie za bardzo rozumiem...
-Za wszytko, za to ze jesteś ze po prostu.. No...za wszystko
-Daj spokój, po to jestem. Nie zamierzam odchodzić...-Po chwili bardzo mocno go przytulilam.
-Kocham cię i nie chcę cię zostawiać...- oddał mój gest i namydlił mojeplecy.
-Nie zostawaij skoro nie chcesz, ja tym bardziej nie chce-położylam głowe na jego klatce piersiowej.
-Muszę, przepraszam Madie...Wiem, że nie kochasz mnie tak jak ja ciebie...-słyszałam smutek w jego głośe.
-Dlaczego? Nie chce żebyś się męczył przeze mnie.
-Właśnie dlatego powinienem odejść.
-Preze mnie się męczysz, przepraszam-szepnęlam, spóściła głowę opłukałam plecy i wyszłam z kabiny.
-Madison, to nie tak...- krzyknął za mną. Owinęłam się ręcznikiem i weszłąm do pokoju.Podeszłam do szafy wyciągnełam z niej piżamę i sie ubrałam. Siadłam przy biórku i zaczęłam rysowac czekajac na MIkiego. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam kamień owinięty jakąś kartką.Podszedłam i wzięłam kartkę.
"Miło zobaczyć napaloną nastolatkę, obserwuję cię"
Szybko Poszłam do łazienki
Na holu była kolejna kartka.
"Nie uciekniesz"
Mike był jeszcze pod prysznicem. Zapukałam do łazienki przestraszona.
-Wejdz! - krzyknął.Weszłam i usiadłam na.wannie
-Coś się stało ? - wyszedł przepasając ręcznik w biodrach.Podałam mu kartki.W jego oczach widać było zmieszanie.
-Gdzie to było ?
-U mnie w pokoju ta -pokazałam pierwsza- a druga na holu.
-Mam wyjść sprawdzić ?
-M-mogę z tobą?-spytałam i go przytuliłam.
-Nie chcę żeby ci się coś stało...
-Dobrze....-przytuliłam go-przepraszam cie za wszytko Mike.Czyli za co ?
-Ze jestem, taka....jaka no....taka po prostu przepraszam zranilam cie.
-Zraniłaś ? Czym ?
-Moim zachowaniem. Zachowałam się bezczelnie w stosunku do ciebie wcześniej w łazience.
-Nie pamiętam ...-słodko się uśmiechnął.Uśmiechnelam się i mocno mocno rzuciłam mu się na szyję.
-Moja słodka Madie z piaskownicy...
-Jesteś wspaniały-zarumieniłam się.
-Oh wiem. Mówiłaś mi to już ...Emmm... wczoraj ?
-Wszytko wiesz.
-Wiem ,że wiem ... -zaśmiał się
-Ok ja wiem ze ty wiesz-zaśmiałam się i usłyszałam trzask w kuchni.
-Słyszałaś ? - szepnął
-T-tak-szepnęłam przestraszona
-Pójdę tam... Nie pewnie go puściłam. I się Odsunełam.Zszedł powoli na dół. Nie odzywał się.W końcu wzięłam się na odwagę i poszłam za nim.Gdy byłam już tam byłam, Mike zachowywał się trochę dziwnie.
-Mike? Co się dzieje?-zapytałam cicho.
-Nic...Właśnie nic...- Westchnęłam cicho i powoli poszłam do kuchni sprawdzając wszytko.
-Wszystko na swoim miejscu ? - szepnął.Rodzice skorzystali z sytuacji i zasnęli.Rozejrzałam się dokładnie i zobaczyłam rozbita szklankę.
-Mam kartke...-podał mi ją.
"Jeszcze cię dopadnę złotko..."
Wplotłam palce w swoje włosy.
-Kurwa zabije go...-warknął i mnie przytulił.
-Wi-esz k-kto t-t-to?
-Nie a-ale się dowiem.-wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju.Wtuliłam się w niego.
-Masz , napij się -podał mi otwarte piwo i postawił.
-Mhm...-Przytaknelam.Zdjął zakrwawioną pościel i poszedł do łazienki.Usiadłam przy biurku i zaczęłam rysować.Wrócił już ubrany w bokserki.
-Co robimy? - upił piwo.
-Jakieś propozycje?
-Nope...ale wiesz... ja jestem otwarty na wszelkie propozycje...-poruszył zabawnie brwiami.
-Hahahaha, ja też nie wiem.
Wyjął cały towar z torby.
-Możemy zaszaleć, Bejbe...-Uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
-No a później dasz mi trochę siebie...- mruknał przy mojej szyi.Zaśmiałam się.
-Jak pan chce to dam...-uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Mmm... wcześniej nie mogłem sobie na to pozwolić...-Niepewnie go pocałowałam.Oddał pocałunek zdejmujac moją bluzkę od piżamy.
-Jezu kiedy ty tak urosłaś... Kiedy tak wyładniałaś... Tak bardzo się zmieniłaś...- szepnął w moje usta.
-A ty kiedy wyrosles ze swojej zielonej czapeczki z daszkiem?-zaśmiałam się. Miałam przed oczami małego Mikiego w czapeczce.
-Fuu... Ona była obrzydliwa...-zaśmiał się
-Słodki byłeś i jesteś -szepnęłam spuszczajac głowę.
-A ty zawsze mi się podobałaś...-Spojrzałam mu w oczy i go pocałowałam.Pogłębił go.Pociągnęłam go w stronę łóżka.Usiadł na nim nadal mnie całując.Ściągnęłam z niego bokserki powoli lekko go drapiac.
-Ohh...-odchylił głowę.Zaśmiałam się cicho i ugryzłam go w szyję.
-No dalej maleńka...-zaśmiał się szczypiąc w sutek.Cichutko jęknelam i wzięłam jego kolegę,do ręki.
-Mmmm....Mmadie...-mruknął.Zaczęłam ruszać ręką.Wbił się w moje usta i od razu wsunął język.Uśmiechnelam się i przyspieszylam.
-Ughm...-głośno jęknął .Zaczęłam całować go po brzuchu.Wpłątał palce w moje włosy i poadł na łóżko.Zeszłam do podbrzusza tam robiąc mała malinke składałam mokre pocałunki
-Oh tak Madison, cudownie.. Nic nie powiedziałam i wzięłam do buzi czubek jego kolegi.Mruczał i nie przeszkadzał mi w moich poczynaniach.Zaczęłam powoli ruszać głową.Pogłaskał mnie po głowie i zaczął ją popychać Po chwili w buzi miałam całe jego przyrodzenie.
-Jesteś taka seksowna gdy to robisz ...- warknął, a ja czułąm na sobie jego wzrok.Zrobiłam się czerwona i wyjęłam z buzi jego przyjaciela.Spojrzał mi w oczy i przechylił głowę na bok.Schowałam twarz w dłoniach.Zabrał je i pocałował mnie.Oddałam pocałunek.
-Przy mnie nie musisz się wstydzić...
-Mhm..-Spowrotem naciągnął bokserki i położył mnie obok siebie.
-Ej...nie skończyłam.
-Nie chce, żebyś się zmęczyła...
-Tym się nie zmęczę.
-Po prostu ciężko mi to pojąć...
-Co?
-Że my... razem... jako przyjaciele...-Nie odpowiedziałam i na nim usiadłam.
-Wiem, że nie byłbym dobrym chłopakiem... bo znam siebie...
-Ja też, ciebie znam.
-Nie patrze na dziewczyny... chyba narazie o tym nie myśle... Nie mam czasu...-Przytuliłam go mocno.
-Może po prostu nie odróżniam mocnej przyjaźni od miłości...-Nie wiedział co mam na to odpowiedzieć, wiec tylko sie uamiechnelam
-Może chodźmy już spać ? Jest 5:15...
-Mhm...-poczułam naprawdę ze zaraz zasne na siedzaco.Obydwoje weszliśmy pod nową czystą pościel. Wtuliłam się w niego i momentalnie zasnęlam.
-Ale serce mi mówi, że naprawdę cię kocham...-szepnął prawie niesłyszalnie lecz ja już spałam.....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
przepraszam za tak długą nieobecność.... prosze podziękować niuniaczkowi... no ale rozdział jest... mam nadzieje ,że sie spodoba ;3
zepper xxx.
niedziela, 12 kwietnia 2015
poniedziałek, 23 lutego 2015
Rozdział I
-Madison! W tej chwili do dyrektora -usłyszałam krzyk już wnerwionej nauczycielki.
- Mówiłam ci , że tak będzie -szepnęła mi na ucho Ashly, przyjaciółka z którą siedziałam w tym gównie. Weszłyśmy do gabinetu dyrektorki, która stała oparta o swoje biurko i patrzyła na nas groźnym wzrokiem.
-Niech mi któraś wytłumaczy co to jest. - naszym oczom ukazała się saszetka z białym proszkiem.
-Znaczy...no...to-próbowałam jakoś się z tego wyplątać -Proszę Pani to tylko najzwyklejsze wygłupy-wypaliłam bez Namysłu.
-Wygłupy ?! Matko boska , dziewczyny. Narkotyki to nie zabawa ... rozumiem ty Ashly , ale Madison... - wzięła moje papiery w ręce.
-Jesteś wzorową uczennicą z najlepszą średnią w klasie...
-Proszę Pani nigdy nie będę idealna. Każdy myśli ze będę do końca życia aniołkiem?! To się grubo myli!-w końcu puściły mi Nerwy.
-Uspokój się bo nas wywalą-ponownie odezwała się Ashly,a pani Fuller popatrzyła na mnie z grozą .
- Posłuchaj , jeśli obydwie nie poprawicie swojego zachowania , wylecicie ze szkoły.Rozumiemy się?
-Tak, tak-przewróciłam oczami.
- Wasze oceny z zachowania zostały obniżone do nagannej , a rodzice zaraz przyjadą. Prosze wrócić na lekcje.
-Ja pierdole po co tu oni-warknęłam sobie pod nosem.
Miałam serdecznie dosyć tego wszystkiego. Wiecznie grzeczna wzorowa dziewczynka, wykorzystywana i wyśmiewana -byłam po prostu klasowym kujonem i właśnie dzisiaj postanowiłam z tym skończyć.
-Zajebiście po prostu... - Ashly zaczęła się rzucać.Wiedziałam , że nie ma lekko.
Gdy udało mi się ją chociaż lekko uspokoić wróciłyśmy na lekcje. Wchodząc do sali poczułam na sobie wzrok całej klasy. Spuściłam głowę-tu mogę się przyznać byłam nie śmiała ale tylko do osób z którymi nie spędzam czasu prawie wcale - i jak najszybciej poszłam do swojej ławki i starałam skupić się na lekcji.
Płakała do końca lekcji, po której na korytarzu spotkałyśmy naszych rodziców.
-Ashly kurwa , co to ma być i skąd to macie ! - krzyknął ojciec mojej przyjaciółki.
-Tato proszę cię... - słyszałam ,że jest tym wszystkim wykończona.
-O co mnie prosisz?! Natychmiast wracasz do domu gdzie będziesz siedziała przez następne 5 miesięcy i tylko do szkoły będziesz chodzić!-krzyczał na cały korytarz, Ashly wybiegła ze szkoły i po chwili zaczęła się i moja dyskusja.
-Mad, to był twój pomysł? - mama zaczęła delikatnie chyba jeszcze nie dowierzając...
-Tak-powiedziałam pewna siebie.
-Nie, nie wierze w to... Dziecko proszę cię nie kłam.
-Nie kłamię mamo, mam dosyć tego ze jestem cały czas ta grzeczna jestem jedyną dziewczyną mojej klasie która się tak zachowuje!
-Bo jesteś sobą Madie! - dodał tata
-Bycie sobą nie ma sensu! Za bycie takim jakim jesteś każdy cie olewa!!
- Nie tak cie wychowaliśmy ... W tej chwili do domu. Szlaban na internet do odwołania,a do tego skracam ci wolny czas do godziny 19:30.
-Ze słucham?! Tato! To nie fair!
-Za narkotyki !? Proszę cie! to i tak łagodna kara ! - krzyknął na całą szkołę.
Nie odezwałam się. Ominęłam ich i wyszłam ze szkoły. Nie zamierzałam wracać do domu razem z nimi. Poszłam przez park a następnie okrężną drogą przez miasto. W domu byłam na 18:53.
Miałam dziwne wrażenie , że ktoś mnie obserwuje. Obejrzałam się , ale wszystko było takie jak zawsze. Zdezorientowana weszłam do domu , a następnie bez słowa udałam się na górę do swojego pokoju.Od razu zabrałam się za lekcje. Był piątek i chciałam mieć wolny weekend. Siedziałam tyłem do okna i czytałam temat z biologii którego za chiny nie rozumiałam. W pewnym momencie poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Podskoczyłam jak poparzona i chciałam krzyknąć ale ktoś zatkał mi usta ręką.
-Spokojnie to ja-usłyszałam znajomy głos. Gdy poczuł ze się uspokoiłam puścił mnie.
-Mike!-rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Hej...- szepcze mi do ucha i siada na łóżku obok mnie.
-Cześć. Co się stało,że przyszedłeś?-zapytałam.
-Słyszałem o aferze w twojej budzie...Trąbi o tym chyba już cała dzielnica.Pamiętaj , że u mnie na luzie. Tylko nie ściągaj starych bo to towar warty tysiące...- odparł przeczesując lśniące kasztanowe włosy.
-Super-mruknęłam pod nosem- a tak poza tym to co u ciebie słychać?
-A w porządku. Dzięki... Pomóc ci w czymś ? - chwycił moją książkę do reki.
-Nie ogarniam tej biologii...-Westchnęłam.
- Popatrz to proste. - zaczął tłumaczyć każdy temat po kolei.
Po prawie 2 godzinach wytłumaczył mi wszytko. Okazało się to naprawdę bardzo proste.
-Dziękuję -uśmiechnęłam się.
Bardzo lubiłam Mike'a znałam się z nim od podstawówki. Był moim prawdziwym przyjacielem mimo że że był starszy o rok, ufałam mu bezgranicznie.
-Nie ma sprawy księżniczko...- odwzajemnił mój gest i ku memu zaskoczeniu położył dłoń na mojej.
Po chwili przytuliłam go mocno. Dziękowałam losowi ze mam takiego przyjaciela jak on.
Przesunął dłoń w dół moich pleców.Nie miałam pojęcia co robi. Nie odzywałam się. Po prostu go przytulałam. Potrzebowałam teraz ciepła.
-Madie ja... - zaczął niepewnie.Jak nigdy.
-Co się dzieje?-spytałam słysząc jego ton.
-Wiem , że w twoich oczach jestem tylko przyjacielem... - Przetarł nerwowo twarz i pogłaskał po plecach.
-Nie ważne...
-Ej, błagam mów co się dzieje -nie odpuszczałam.
-Nie chce być kolejnym problemem... - odparł i wstał.
-Przyjdziesz do mnie jutro tak jak co tydzień ?
-Um...jeśli chcesz-wzruszył ramionami.
-Nigdy nie będziesz dla mnie problem.
-Po prostu nie traktuję cię jak przyjaciółkę...- opuścił mój pokój, a z dołu słyszałam jeszcze jego rozmowę z moją mamą.
-Myślałam , że zostaniesz u nas na noc.
-Chciałbym,ale wydaje mi się ,że Madison nie ma humoru na moje towarzystwo...
Gdy tylko usłyszałam te słowa zeszłam na dół.
-Jak możesz tak myśleć?-łzy napłynęły mi do oczu-Mike ja cie teraz potrzebuje po tym wszystkim.
Spojrzał na mnie i przytulił.
-Madie ... Nie jest mi łatwo z tą myślą,ale wydaje mi się ,że nie powinienem tu zostać...
-Jeśli ma ci być ciężko to się nie męcz z mojej Winy. Nie warto-Westchnęłam -już się przyzwyczaiłam, tak było z każdą przyjaźnią -szepnęłam odwróciłam się i wróciłam do siebie.
Zatrzymał mnie w ostatnim momencie i spojrzał mi w oczy.
Spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
-Powiedz co się dzieje, może uda mi się pomóc-szepnęłam.
-Zakochałem się w 16-letniej szatynce...
-Chodź do mnie...-powiedziałam i pociągnęłam go po schodach na górę do pokoju.
-Ma niebieskie oczy,a włosy do pasa. Dobrze się uczy ale ma też swoją ciemną stronę...- usiadł obok mnie.
Przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Przez myśl przeszło mi tylko jedno.
- Jest wysoka,bardzo ładna...- przeciągał.
W końcu dotarło do mnie ze mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał....o ile dobrze zrozumiałam.
-Czy...ty-zaczęłam.
Pozwolił mi kontynuować skinięciem głowy ze smutkiem w oczach.
-Zakochałeś się w mnie?-zapytałam, nie kontrolując mojego głosu, w jego tonie było słychać nadzieje.
Spojrzał mi głęboko w oczy dając do zrozumienia ,że mam rację. Bez zastanowienia mocno go przytuliłam. Pocałował mnie w szyję i odwzajemnił gest. Gdy tylko poczułam jego usta na mojej szyi zostałam sparaliżowana.
-Zależało mi na tobie coraz bardziej... Bez ciebie wszystko się dłuży...- szepnął mi do ucha nieznanym dla mnie tonem.
Prawda była taka ze nie wiedziałam co mu na to odpowiedzieć. Poczułam jak jego dłoń wędruje w dół i zahacza palcami o koniec mojej bluzki. Pod jego dotykiem moje ciało się buntowało. Nie byłam wstanie się ruszyć.
-Skoczę po swoje rzeczy do domu i zaraz wracam...- oderwał się ode mnie.
Szybko wróciłam do swojego normalnego stanu.
-Jasne -uśmiechnęłam się ciepło.
Pochylił się nade mną lekko popychając na łóżko i pocałował czule. Nie wiedziałam jak mam się zachować, pierwszy raz byłam w takiej sytuacji.
-Do zobaczenia...- szepnął przy moich ustach i udał się na dół.
-Do widzenia-starałam się otrząsnąć po tym co się teraz stało, mój umysł nie przyjmował tego do wiadomości.
Gdy po pewnym czasie wrócił Mike usłyszałam głos mamy z jadalni.
-Kolacja !
-Nie jestem głodna mamo!-Krzyknęłam z pokoju odrabiając chemię leżąc na brzuchu. Kochałam mój czerwony dywan był taki mięciutki ze można było na nim spać.
-No chodź ! - krzyknął Mike.
Pokręciłam głową i wstałam. Uczesałam się w dwa kucyki i zeszłam na dół.
-Ooo... Moja Madie z piaskownicy ! - przywitał mnie ponownie słodkim uśmiechem , który krył jego czarny charakter.
Szybko zrobiłam się czerwona i Siadłam do stołu. Odmówiliśmy modlitwę i zaczęliśmy jeść. Przez cały czas Mike mnie obserwował z szelmowskim uśmiechem. Po skończonym obiedzie przyjaciel pomógł rodzicom przy sprzątaniu. Gdy oni sprzątali ja wróciłam do pokoju na dywan kończąc lekcje. Ktoś zapukał do mojego pokoju ,wystawiając rękę trzymając w dłoni czerwoną różę. Wstałam z podłogi i otworzyłam drzwi. Zaczął śpiewać moją ulubioną piosenkę porywając w taniec. Śmiałam się do momentu gdy spojrzał mi głęboko w oczy. Wtedy zatrzymaliśmy się. Jego oczy...po prostu zahipnotyzowały mnie. W tym momencie wsunął dłoń w moje włosy i zaczął pocałunek. Ponownie. Ten sam moment. W którym nie wiem jak mam się zachować. Moje oczy pozostają zamknięte, a usta...
Po chwili czuję jak jego język przejeżdża po mojej wardze i znajduje się w moich wargach. Moja wewnętrzna ja, o której nie miałam pojęcia przejęła inicjatywę. Prowadziliśmy zmysłowy taniec naszych języków ,a jego ręce zjechały na moje pośladki rzucając różę na biurko. Gdy jego ręce znalazły się na moim tyłku zrobiłam się czerwona. Nagle poczułam jego wzwód na swoim podbrzuszu. Starałam się to ignorować. On sam zrobił się czerwony i uśmiechnął się podczas tego namiętnego pocałunku.
-Pomidorek -zaśmiałam się.
-Spadaj... - ścisnął moje pośladki.
Wtuliłam głowę w zagłębienie jego szyi i powstrzymałam się od wydania jakiegokolwiek dźwięku. Wsunął dłonie pod moją bluzkę podciągając ją do góry. Nie odzywałam się ani nie wykonywałam żadnych ruchów.
-Nie chcę być nachalny...
-Nie jesteś-szepnęłam.
Wziął to jako zgodę więc byłam już bez bluzki.
-Masz takie piękne ciało Madie...
-Nie prawda- szepnęłam. Prawda była taka ze w ogóle siebie nie akceptowałam.
-Uwielbiam je...-szepnął mi do ucha biorąc pod uda i kładąc na łóżku.
"A ja nie" powiedziałam sobie w myślach. Czułam jak wędruje pocałunkami ku dole. Gdy doszedł do podbrzusza zanurzył język w moim pępku. Gdy tylko to zrobił moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Gwałtownie i głośno Nabrałam powierza do płuc.
-Spokojnie , to nie będzie bolało. To naprawdę bardzo przyjemne.-zaczął rozpinać moje spodnie gdy usłyszałam wołanie z dołu
-Madison ! Chodź na chwilę !
Szybko zerwałam się z łóżka i zapięłam spodnie które zaczął rozpinać Mike i założyłam bluzkę po czym zeszłam na dół.
-Co tam?
-Chcieliśmy wyjść z ojcem do kina , ale nie wiem czy możemy cię zostawić...
-Mamo, jasne że możecie, a na co chcecie iść?-zapytałam.
-Na jakąś komedię romantyczną...-odpowiedział mi tata.
-Aha spoko-uśmiechnęłam się- nie zamierzam nigdzie wychodzić.
-Hej, bawcie się dobrze-uśmiechnęłam się i wróciłam na górę.
Gdy weszłam na górę Miki'ego już nie było. Zostawił mi kartkę.
"Przepraszam wiem , że tego nie chciałaś..."
Siadłam na łóżku trzymając kartkę w ręku. Przyglądałam się jej dobre 15 minut. W końcu położyłam ja na poduszce i poszłam do łazienki.Poczułam chłodny powiew powietrza na moich plecach,a później szmery w kuchni. Powoli zeszłam na dół to sprawdzić.Miałam na sobie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Starałam się iść jak najciszej. Gdy zeszłam na dół zastałam przerażający widok.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hej, hej!
I oto mamy rozdział pierwszy. Mam szczerą nadzieje razem z Zeeper`em, że wam się spodoba ;* Uwierzcie mi, że kopiowanie tego to jest jakaś maskara. Pamiętajcie, że KAŻDY KOMENTARZ to motywacja na kolejne rozdziały.
Jeszcze raz:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=KOLEJNE POMYSŁY ;*
- Mówiłam ci , że tak będzie -szepnęła mi na ucho Ashly, przyjaciółka z którą siedziałam w tym gównie. Weszłyśmy do gabinetu dyrektorki, która stała oparta o swoje biurko i patrzyła na nas groźnym wzrokiem.
-Niech mi któraś wytłumaczy co to jest. - naszym oczom ukazała się saszetka z białym proszkiem.
-Znaczy...no...to-próbowałam jakoś się z tego wyplątać -Proszę Pani to tylko najzwyklejsze wygłupy-wypaliłam bez Namysłu.
-Wygłupy ?! Matko boska , dziewczyny. Narkotyki to nie zabawa ... rozumiem ty Ashly , ale Madison... - wzięła moje papiery w ręce.
-Jesteś wzorową uczennicą z najlepszą średnią w klasie...
-Proszę Pani nigdy nie będę idealna. Każdy myśli ze będę do końca życia aniołkiem?! To się grubo myli!-w końcu puściły mi Nerwy.
-Uspokój się bo nas wywalą-ponownie odezwała się Ashly,a pani Fuller popatrzyła na mnie z grozą .
- Posłuchaj , jeśli obydwie nie poprawicie swojego zachowania , wylecicie ze szkoły.Rozumiemy się?
-Tak, tak-przewróciłam oczami.
- Wasze oceny z zachowania zostały obniżone do nagannej , a rodzice zaraz przyjadą. Prosze wrócić na lekcje.
-Ja pierdole po co tu oni-warknęłam sobie pod nosem.
Miałam serdecznie dosyć tego wszystkiego. Wiecznie grzeczna wzorowa dziewczynka, wykorzystywana i wyśmiewana -byłam po prostu klasowym kujonem i właśnie dzisiaj postanowiłam z tym skończyć.
-Zajebiście po prostu... - Ashly zaczęła się rzucać.Wiedziałam , że nie ma lekko.
Gdy udało mi się ją chociaż lekko uspokoić wróciłyśmy na lekcje. Wchodząc do sali poczułam na sobie wzrok całej klasy. Spuściłam głowę-tu mogę się przyznać byłam nie śmiała ale tylko do osób z którymi nie spędzam czasu prawie wcale - i jak najszybciej poszłam do swojej ławki i starałam skupić się na lekcji.
Płakała do końca lekcji, po której na korytarzu spotkałyśmy naszych rodziców.
-Ashly kurwa , co to ma być i skąd to macie ! - krzyknął ojciec mojej przyjaciółki.
-Tato proszę cię... - słyszałam ,że jest tym wszystkim wykończona.
-O co mnie prosisz?! Natychmiast wracasz do domu gdzie będziesz siedziała przez następne 5 miesięcy i tylko do szkoły będziesz chodzić!-krzyczał na cały korytarz, Ashly wybiegła ze szkoły i po chwili zaczęła się i moja dyskusja.
-Mad, to był twój pomysł? - mama zaczęła delikatnie chyba jeszcze nie dowierzając...
-Tak-powiedziałam pewna siebie.
-Nie, nie wierze w to... Dziecko proszę cię nie kłam.
-Nie kłamię mamo, mam dosyć tego ze jestem cały czas ta grzeczna jestem jedyną dziewczyną mojej klasie która się tak zachowuje!
-Bo jesteś sobą Madie! - dodał tata
-Bycie sobą nie ma sensu! Za bycie takim jakim jesteś każdy cie olewa!!
- Nie tak cie wychowaliśmy ... W tej chwili do domu. Szlaban na internet do odwołania,a do tego skracam ci wolny czas do godziny 19:30.
-Ze słucham?! Tato! To nie fair!
-Za narkotyki !? Proszę cie! to i tak łagodna kara ! - krzyknął na całą szkołę.
Nie odezwałam się. Ominęłam ich i wyszłam ze szkoły. Nie zamierzałam wracać do domu razem z nimi. Poszłam przez park a następnie okrężną drogą przez miasto. W domu byłam na 18:53.
Miałam dziwne wrażenie , że ktoś mnie obserwuje. Obejrzałam się , ale wszystko było takie jak zawsze. Zdezorientowana weszłam do domu , a następnie bez słowa udałam się na górę do swojego pokoju.Od razu zabrałam się za lekcje. Był piątek i chciałam mieć wolny weekend. Siedziałam tyłem do okna i czytałam temat z biologii którego za chiny nie rozumiałam. W pewnym momencie poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Podskoczyłam jak poparzona i chciałam krzyknąć ale ktoś zatkał mi usta ręką.
-Spokojnie to ja-usłyszałam znajomy głos. Gdy poczuł ze się uspokoiłam puścił mnie.
-Mike!-rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Hej...- szepcze mi do ucha i siada na łóżku obok mnie.
-Cześć. Co się stało,że przyszedłeś?-zapytałam.
-Słyszałem o aferze w twojej budzie...Trąbi o tym chyba już cała dzielnica.Pamiętaj , że u mnie na luzie. Tylko nie ściągaj starych bo to towar warty tysiące...- odparł przeczesując lśniące kasztanowe włosy.
-Super-mruknęłam pod nosem- a tak poza tym to co u ciebie słychać?
-A w porządku. Dzięki... Pomóc ci w czymś ? - chwycił moją książkę do reki.
-Nie ogarniam tej biologii...-Westchnęłam.
- Popatrz to proste. - zaczął tłumaczyć każdy temat po kolei.
Po prawie 2 godzinach wytłumaczył mi wszytko. Okazało się to naprawdę bardzo proste.
-Dziękuję -uśmiechnęłam się.
Bardzo lubiłam Mike'a znałam się z nim od podstawówki. Był moim prawdziwym przyjacielem mimo że że był starszy o rok, ufałam mu bezgranicznie.
-Nie ma sprawy księżniczko...- odwzajemnił mój gest i ku memu zaskoczeniu położył dłoń na mojej.
Po chwili przytuliłam go mocno. Dziękowałam losowi ze mam takiego przyjaciela jak on.
Przesunął dłoń w dół moich pleców.Nie miałam pojęcia co robi. Nie odzywałam się. Po prostu go przytulałam. Potrzebowałam teraz ciepła.
-Madie ja... - zaczął niepewnie.Jak nigdy.
-Co się dzieje?-spytałam słysząc jego ton.
-Wiem , że w twoich oczach jestem tylko przyjacielem... - Przetarł nerwowo twarz i pogłaskał po plecach.
-Nie ważne...
-Ej, błagam mów co się dzieje -nie odpuszczałam.
-Nie chce być kolejnym problemem... - odparł i wstał.
-Przyjdziesz do mnie jutro tak jak co tydzień ?
-Um...jeśli chcesz-wzruszył ramionami.
-Nigdy nie będziesz dla mnie problem.
-Po prostu nie traktuję cię jak przyjaciółkę...- opuścił mój pokój, a z dołu słyszałam jeszcze jego rozmowę z moją mamą.
-Myślałam , że zostaniesz u nas na noc.
-Chciałbym,ale wydaje mi się ,że Madison nie ma humoru na moje towarzystwo...
Gdy tylko usłyszałam te słowa zeszłam na dół.
-Jak możesz tak myśleć?-łzy napłynęły mi do oczu-Mike ja cie teraz potrzebuje po tym wszystkim.
Spojrzał na mnie i przytulił.
-Madie ... Nie jest mi łatwo z tą myślą,ale wydaje mi się ,że nie powinienem tu zostać...
-Jeśli ma ci być ciężko to się nie męcz z mojej Winy. Nie warto-Westchnęłam -już się przyzwyczaiłam, tak było z każdą przyjaźnią -szepnęłam odwróciłam się i wróciłam do siebie.
Zatrzymał mnie w ostatnim momencie i spojrzał mi w oczy.
Spojrzałam na niego zaszklonymi oczami.
-Powiedz co się dzieje, może uda mi się pomóc-szepnęłam.
-Zakochałem się w 16-letniej szatynce...
-Chodź do mnie...-powiedziałam i pociągnęłam go po schodach na górę do pokoju.
-Ma niebieskie oczy,a włosy do pasa. Dobrze się uczy ale ma też swoją ciemną stronę...- usiadł obok mnie.
Przyglądałam mu się z zaciekawieniem. Przez myśl przeszło mi tylko jedno.
- Jest wysoka,bardzo ładna...- przeciągał.
W końcu dotarło do mnie ze mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał....o ile dobrze zrozumiałam.
-Czy...ty-zaczęłam.
Pozwolił mi kontynuować skinięciem głowy ze smutkiem w oczach.
-Zakochałeś się w mnie?-zapytałam, nie kontrolując mojego głosu, w jego tonie było słychać nadzieje.
Spojrzał mi głęboko w oczy dając do zrozumienia ,że mam rację. Bez zastanowienia mocno go przytuliłam. Pocałował mnie w szyję i odwzajemnił gest. Gdy tylko poczułam jego usta na mojej szyi zostałam sparaliżowana.
-Zależało mi na tobie coraz bardziej... Bez ciebie wszystko się dłuży...- szepnął mi do ucha nieznanym dla mnie tonem.
Prawda była taka ze nie wiedziałam co mu na to odpowiedzieć. Poczułam jak jego dłoń wędruje w dół i zahacza palcami o koniec mojej bluzki. Pod jego dotykiem moje ciało się buntowało. Nie byłam wstanie się ruszyć.
-Skoczę po swoje rzeczy do domu i zaraz wracam...- oderwał się ode mnie.
Szybko wróciłam do swojego normalnego stanu.
-Jasne -uśmiechnęłam się ciepło.
Pochylił się nade mną lekko popychając na łóżko i pocałował czule. Nie wiedziałam jak mam się zachować, pierwszy raz byłam w takiej sytuacji.
-Do zobaczenia...- szepnął przy moich ustach i udał się na dół.
-Do widzenia-starałam się otrząsnąć po tym co się teraz stało, mój umysł nie przyjmował tego do wiadomości.
Gdy po pewnym czasie wrócił Mike usłyszałam głos mamy z jadalni.
-Kolacja !
-Nie jestem głodna mamo!-Krzyknęłam z pokoju odrabiając chemię leżąc na brzuchu. Kochałam mój czerwony dywan był taki mięciutki ze można było na nim spać.
-No chodź ! - krzyknął Mike.
Pokręciłam głową i wstałam. Uczesałam się w dwa kucyki i zeszłam na dół.
-Ooo... Moja Madie z piaskownicy ! - przywitał mnie ponownie słodkim uśmiechem , który krył jego czarny charakter.
Szybko zrobiłam się czerwona i Siadłam do stołu. Odmówiliśmy modlitwę i zaczęliśmy jeść. Przez cały czas Mike mnie obserwował z szelmowskim uśmiechem. Po skończonym obiedzie przyjaciel pomógł rodzicom przy sprzątaniu. Gdy oni sprzątali ja wróciłam do pokoju na dywan kończąc lekcje. Ktoś zapukał do mojego pokoju ,wystawiając rękę trzymając w dłoni czerwoną różę. Wstałam z podłogi i otworzyłam drzwi. Zaczął śpiewać moją ulubioną piosenkę porywając w taniec. Śmiałam się do momentu gdy spojrzał mi głęboko w oczy. Wtedy zatrzymaliśmy się. Jego oczy...po prostu zahipnotyzowały mnie. W tym momencie wsunął dłoń w moje włosy i zaczął pocałunek. Ponownie. Ten sam moment. W którym nie wiem jak mam się zachować. Moje oczy pozostają zamknięte, a usta...
Po chwili czuję jak jego język przejeżdża po mojej wardze i znajduje się w moich wargach. Moja wewnętrzna ja, o której nie miałam pojęcia przejęła inicjatywę. Prowadziliśmy zmysłowy taniec naszych języków ,a jego ręce zjechały na moje pośladki rzucając różę na biurko. Gdy jego ręce znalazły się na moim tyłku zrobiłam się czerwona. Nagle poczułam jego wzwód na swoim podbrzuszu. Starałam się to ignorować. On sam zrobił się czerwony i uśmiechnął się podczas tego namiętnego pocałunku.
-Pomidorek -zaśmiałam się.
-Spadaj... - ścisnął moje pośladki.
Wtuliłam głowę w zagłębienie jego szyi i powstrzymałam się od wydania jakiegokolwiek dźwięku. Wsunął dłonie pod moją bluzkę podciągając ją do góry. Nie odzywałam się ani nie wykonywałam żadnych ruchów.
-Nie chcę być nachalny...
-Nie jesteś-szepnęłam.
Wziął to jako zgodę więc byłam już bez bluzki.
-Masz takie piękne ciało Madie...
-Nie prawda- szepnęłam. Prawda była taka ze w ogóle siebie nie akceptowałam.
-Uwielbiam je...-szepnął mi do ucha biorąc pod uda i kładąc na łóżku.
"A ja nie" powiedziałam sobie w myślach. Czułam jak wędruje pocałunkami ku dole. Gdy doszedł do podbrzusza zanurzył język w moim pępku. Gdy tylko to zrobił moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Gwałtownie i głośno Nabrałam powierza do płuc.
-Spokojnie , to nie będzie bolało. To naprawdę bardzo przyjemne.-zaczął rozpinać moje spodnie gdy usłyszałam wołanie z dołu
-Madison ! Chodź na chwilę !
Szybko zerwałam się z łóżka i zapięłam spodnie które zaczął rozpinać Mike i założyłam bluzkę po czym zeszłam na dół.
-Co tam?
-Chcieliśmy wyjść z ojcem do kina , ale nie wiem czy możemy cię zostawić...
-Mamo, jasne że możecie, a na co chcecie iść?-zapytałam.
-Na jakąś komedię romantyczną...-odpowiedział mi tata.
-Aha spoko-uśmiechnęłam się- nie zamierzam nigdzie wychodzić.
-Hej, bawcie się dobrze-uśmiechnęłam się i wróciłam na górę.
Gdy weszłam na górę Miki'ego już nie było. Zostawił mi kartkę.
"Przepraszam wiem , że tego nie chciałaś..."
Siadłam na łóżku trzymając kartkę w ręku. Przyglądałam się jej dobre 15 minut. W końcu położyłam ja na poduszce i poszłam do łazienki.Poczułam chłodny powiew powietrza na moich plecach,a później szmery w kuchni. Powoli zeszłam na dół to sprawdzić.Miałam na sobie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Starałam się iść jak najciszej. Gdy zeszłam na dół zastałam przerażający widok.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hej, hej!
I oto mamy rozdział pierwszy. Mam szczerą nadzieje razem z Zeeper`em, że wam się spodoba ;* Uwierzcie mi, że kopiowanie tego to jest jakaś maskara. Pamiętajcie, że KAŻDY KOMENTARZ to motywacja na kolejne rozdziały.
Jeszcze raz:
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=KOLEJNE POMYSŁY ;*
Niuniaczek >.< i Zeeper <3
czwartek, 19 lutego 2015
Prolog
Be a Good Girl Honey...
Nick i jego Gang dostają zlecenie by porwać Madison - zwykłą dziewczynę mieszkającą wraz z rodzicami. Gdy zostaje porwana , przywódca Mafii wykorzystuje ją pod każdym możliwym względem,a także dręczy ją psychicznie. Szantarzuje ją utratą rodziny i przyjaciół,a nawet odpłatą swoim życiem. Traktuje Madison jak szmatę , swoją własność i osobę bez wartości... Zadaniem grupy jest wywiezienie dziewczyny , a później zabicie jej gdy nie otrzymają tego czego zarządali. Chłopak nie odpuszcza dopuszczając sie do co raz to drastyczniejszych czynów. Żaden z kolegów z Gangu o tym nie wie.
Czy dziewczyna postawi się ryzykując życie ? Ucieknie ?
Czy dziewczyna postawi się ryzykując życie ? Ucieknie ?
Zeeper!
Nareszcie JA.
Moje uwagi co do mnie i mojego poglądu na nasze opowiadanie...
1.ZEEPER (dopuszczam Zaza i Zayn) jeśli ktoś nie rozumie tego punktu to gratuluje zrytej bani....
2.Opowiadanie zawiera treści erotyczne... Jeśli nie pasuje kliknij taką strzałkę w górnym lewym rogu :* ( no to w moim przypadku nałóg xD)
3. Z góry przepraszam za nie systematyczność (sami rozumiecie... )
4. Przypominam punkt 1. <3
Loffki Zeeper <3
Nic nie wiemy
A i jeszcze bo zapomniałam ja oczywiście!
Nic nie wiemy odnośnie tego, kiedy pojawi się prolog. Nie poszłam dzisiaj do szkoły (ja Nini i BŁAGAM NIE MÓWCIE OLKA BO DOSTAJE WŚCIKU DUPY) i Zeeper też nie poszedł. Więc zajęłyśmy się tym blogiem. Ponieważ zgubiłam swoją fabułę, a Nata ma zjebany telefon i ścięło jej w połowie tekst >.<
Z góry przepraszamy za spóźnione rozdziały, ale różnie to z nami bywa i na dodatek jest rok szkolny.
Nini >.<
Hejo!
Tutaj Ola z bloga Not Only Strangers Can Harm >.<
Blog to była szybka decyzja i to bardzo...
Miałam pisać to w sms-ach, ale osoba podpisana niżej stwierdziła, że chce założyć bloga i tak jakoś wyszło, że w ciągu nie wiem.. może 10 minut powstała nazwa dzięki pewnej osobie tak zwanej Mace Pace (cześć Maja! wiem , że mnie nie znasz! xD)...przy okazji wiem Pauka zdradziłam cię...przepraszam ;( Nie mam pojęcia jak będzie z rozdziałami, bo z nami różnie bywa...
Tutaj Ola z bloga Not Only Strangers Can Harm >.<
Blog to była szybka decyzja i to bardzo...
Miałam pisać to w sms-ach, ale osoba podpisana niżej stwierdziła, że chce założyć bloga i tak jakoś wyszło, że w ciągu nie wiem.. może 10 minut powstała nazwa dzięki pewnej osobie tak zwanej Mace Pace (cześć Maja! wiem , że mnie nie znasz! xD)...przy okazji wiem Pauka zdradziłam cię...przepraszam ;( Nie mam pojęcia jak będzie z rozdziałami, bo z nami różnie bywa...
Mam szczerą nadzieje, że blog przypadnie Wam do gustu >.<
Niuniaczek >.<
(tak nazwał mnie kiedyś Zeeper w sms-ach wiec no)
(tak nazwał mnie kiedyś Zeeper w sms-ach wiec no)
Siemka!
Tutaj Zeeper czyli "Czarny charakter" tego opowiadania...
Założenie bloga to była oczywiście moja decyzja tak jak napisała Olka...
Maja to moje koło ratunkowe wiec tutaj , wszem i wobec mówię , że cię kocham słoneczko <3 Mój drugi mózg...
Więc... jeśli chodzi o wstawianie rozdziałów... Nie będzie to regularne iż od 3 lat (tak wiem xD) mam szlabanik ... :D (za oglądanie pornoli ale to tam csiii... ) No także jestem skazana na moją Oluśkę kochaniutką , która grzeje dupcie obok mnie <3
Ja również mam ogromną nadzieję ,że wam się spodoba nasz blog...
Pozdro , Zeeper xxx
Założenie bloga to była oczywiście moja decyzja tak jak napisała Olka...
Maja to moje koło ratunkowe wiec tutaj , wszem i wobec mówię , że cię kocham słoneczko <3 Mój drugi mózg...
Więc... jeśli chodzi o wstawianie rozdziałów... Nie będzie to regularne iż od 3 lat (tak wiem xD) mam szlabanik ... :D (za oglądanie pornoli ale to tam csiii... ) No także jestem skazana na moją Oluśkę kochaniutką , która grzeje dupcie obok mnie <3
Ja również mam ogromną nadzieję ,że wam się spodoba nasz blog...
Pozdro , Zeeper xxx
Subskrybuj:
Posty (Atom)