Przerażający dla mnie.Weszłam powoli do kuchni rozglądajac się uważnie.Na stole leżała jakaś kartka.Wzięłam ją do ręki.
"WIDZĘ CIĘ"
Moje serce przyspieszyło. Powoli podeszłam do okna. Do jego ramy była przyczepiona kolejna wiadomość: "NIE UCIEKNIESZ PRZEDE MNĄ "
-Boże ... - szepnęłam do siebie cofając się do tyłu,słysząc skrzypienie drzwi na górze.Podskoczyłam w miejscu. Oparłam się o blat Nabrałam powierza do płuc i powoli wróciłam na górę co chwila oglądając się za siebie.Nagle zgasły światła na całej dzielnicy.Nigdy się tak nie bałam. Drzwi były uchylone. Weszłam do środka i usiadłam na łóżku gdzie leżała róża od Miki'ego ,którą przecież rzucił na biurko.
-Jest tu ktoś?-zapytałam cicho.W głębi duszy nie wiedziałam czy chce uzyskać odpowiedź. Usiadłam w kącie łóżka i podwinęłam kolana pod brodę rozglądajac się po pokoju.Nikt się nie odezwał. Dostrzegłam cień za oknem i kolejną kartkę.
"JESTEM TU"Jedyną osobą ,która potrafiła mnie teraz uspokoić był właśnie Mike.Szybko skuliłam się bardziej. Wzięłam telefon do ręki i napisałam do niego.
"Mike, proszę przyjdź... Błagam "
Zajęło mi to około 5 minut gdyż strasznie trzęsły mi się ręce.
"No dobrze zaraz będę..."
Odpisał mi po któtkiej chwili. Cień na balkonie nadal był widoczny.Weszłam cała pod kołdrę i wzięłam się w kłębek. Starałam uspokoić swoje serce i myśli.
-Hej, co jest? Drzwi na dole były otwarte? - Zdjął bluzkę i położył się obok.Gdy tylko to zrobił odrazu się do niego przytuliłam i pokazałam kartki które zabrałam z kuchni bo tej w pokoju nie miałam odwagi zabrać.
-Madie ... nie przejmuj się.Ktoś pewnie sobie robi z ciebie żarty...-objął mnie swoją silną ręką.Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Moje serce nadal sie nie uspokoiło.Mocno się w niego wtuliłam.Uspokoił mnie czułym pocałunkiem,nasuwając na siebie moją nogę. -Jestem tutaj, niemusisz się bać...Nic ci nie będzie.Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej, jeżdżąc nią w dół i w gore bardzo nie pewnie.Mike miał mocno wyrzeźbiony tors co wyraźnie czułam pod pod palcami.
-Nie pozwolę ,żeby mi ktoś cię zabrał ...-Przytaknąłem i zatrzymalam ruchy ręki, stwierdziłam ze na za dużo sobie JA pozwoliłam.
-Nie krępuj się,nie przeszkadza mi to....- zaśmiał się delikatnie.Schowałam głowę tak że nie wiedział mojej twarzy na którą wkradł się szkarłat i wróciłam do przerwanej czynności.Moje serce zwolniło , a ja stałam się spokojniejsza. Pocałował mie w czubek głowy,a po chwili szepnął.
-Co mogę dla ciebie zrobić Maidie ?
-Zostać ze mną na noc-szepnęłam.
-Dobrze...-odpowiedział ciepłym tonem poruszając ręką wzdłóż mojego uda i dociskając mnie do siebie.Przyłożyłam głowę do jego klatki piersiowej oddychając w miarę spokojnie.
-Dziękuję-szepnęłam.
-Nie ma sprawy...- szybkim manewrem położył mnie na sobie.Na początku byłam zdezorientowana ale po chwili ponownie położyłam delikatnie głowę na jego klacie.
-Jesteś śpiąca ?- Spojrzałam na zegarek 23:48.
-Nie, nie jestem.
-Co chcesz robić ? - położył dłonie w mojej talii.
-Nie wiem. Może...coś obejrzymy, albo zagramy?-popatrzyłam na niego jeszcze delikatnie czerwona.Spojrzał mi głęboko w oczy nie odzywając się.W pewnym momencie scisnęło mnie w żołądku.Uniósł kącik ust do góry i zbliżył się do moich ust.Delikatnie dotknęłam jego warg.Po tym zbliżeniu szepnął mi do ucha rozbawionym tonem co u niego było rzadkością.
-Wiesz ,że twój ojciec by mnie zabił?
-Jak ciebie by zabił to mnie też- zaśmiałam się.
-Boże ,wole nie myśleć ... Zwłaszcza ,że jesteś dziewicą ...
-A co to ma do rzeczy?- podniosłam się do góry i usiadłam.
-Ej, chyba nie muszę ci tłumaczyć...ekchem...jakby ...wyglądała ta pościel? No nie? -zaśmał się i delikatnie zarumienił przecierając twarz.Położyłam mu palec na nosie.
-Pomodorek -zaśmiałam się i zabrałam palec
-Spadaj ... Pytam serio...
-Nie.
-Gdyby towoja mama to zobaczyła , ale bym miał opierdol...-złożył pocałunek na moich ustach i przygryzł dolną wargę.
-Moja mama cie lubi-powiedziałam w jego usta.
-Za rozdziewiczenie jej córki wykopałaby mnie z tego domu.-zsunął gumki z moich włosów.
-O dziwo nie była jakoś specjalnie zła za te narkotyki -powiedziałam patrząc na okno. Później spojrzałam na balkon.Cień znikł.
-Pewnie myśli ,że to Ashly...
-Tak jak zawsze,a to był mój pomysł.
-Nie myśl o tym. Jeśli chcesz i obronisz mnie przed swoją mamą,a raczej przed ojcem... Jestem w stanie to zrobić - widziałam ,że robił wszystko by się nie uśmiechnąc.
-Widzę tego twojego banana na twarzy.
-No to nie moja wina ,że mnie podniecasz, nie?-zaśmiał się.
-No najwyraźniej moja- powiedziałam dumnie.
-Jesteś niemożliwa...-wsunął dłoń w moje włosy z tyłu głowy i zaczął długi pocałunek.
Zaśmiałam się w trakcie pocałunku.Delikatnie nie na nim położyłam.
-To co ? Masz ochotę się ze mną bzykać? Mała?- poruszył zabawnie brwiami.Uśmiechnęłam się. Z jednej strony chciałam z drugiej bałam a z trzeciej nie wiedziałam czy mogę.
-Ej? Wiesz ,że nie musimy?-Jakby czytał w moich myślach i wyczuł moje zmieszanie.
-Wiem...-położyłam się wygodnie na na jego klatce piersiowej.
-Pamiętaj ,że masz pełne prawo wyboru... Do niczego cię nie zmuszam Madie...- przejechał palcem po zapięciu mojego stanika.
-Wiem Miki...-pocałowałam go delikatnie w obojczyk.
-Ej,poczekaj...musze siku...i strzele sobie szybki shower - zaśmiał się.Wstałam.
-No idź bo mi pościel zabrudzisz-zaśmiałam się i podeszłam do biurka.
-I ciebie przy okazji ...- pocałował mnie i oddalił w stronę toalety. Słyszałam jak śpiewa naszą ulubioną piosenkę.Nie ukrywam, nie był do tego stworzony ,co mnie bawiło.Szybko posprzatałam w pokoju, ułożyłam książki na półce, poskładałam ciuchy do szafy i zaniosłam brudne szklanki do kuchni, gdzie pozmywałam. Wróciłam do pokoju po 15 minutach uprzednio sprzątając salon z brudnych rzeczy.Kojarzyłam go sobie jako niezbyt grzecznego chłopca z dzielnicy , który lubi zapalić i trochę wypić. Był świetnym przyjacielem. Nigdy mnie nie zawiódł.Uchodził za mega przystojnego,a w oczy zawsze rzucały się jego brązowe tęczówki. Miał zlewe na dziewczyny , bo zajmował się głównie zarabianiem na towarze no i mną oczywiście.Czasami byłam zła na siebie, że tylko ja gadam mu o swoich problemach. Kochałam go za to ze że mną wytrzymuje. Weszłam do pokoju położyłam się na łóżku i wzięłam telefon do ręki.Gdy tylko to zrobiłam przyszedł do mnie Mike w samych bokserkach. Odczułam dziwne uczucie ,którego nie potrafiłam określić.Może dlatego ,że nigdy nie widziałam go w takim stanie? Odgoniłam moje myśli i wróciłam do oglądania
Bestów.
-Jesteś gotowa ? -usiadł na mnie i zaczął łaskotać.Rzuciłam telefon.
-Hahahaha przestań hahhahahah-wierciłam się pod nim, próbowałam zwinąć się w kulkę.
-Chcesz tego ? Czy podporządkowujesz się moim pragnieniom?- spytał nie ustępując.Powstrzymałam śmiech.
-Ale ja nie wiem.-Przestał.
-Jak to nie wiesz ?
Usiadłam i spuściłam głowę.
-Moje jedna ja bardzo tego chce, druga się boi, a trzecia nie wie czy może-szepnęłam nie patrząc na niego.
-"Nie wie czy może" ? nie rozumiem ..- zacytował moje słowa.
-No, że nie wiem...czy mogę...
-Albo jestem za głupi... albo za głupi...
-Dobra tak szerze ja też tego nie rozumiem. Jedna ja chcę, a druga się boi-szepnęłam zażenowana, zrobiłam z siebie kretynke.
-Odpuszczę temat...Bo to nie ma sensu.- szepnął przeczesując włosy. "Idiotka "pomyślałam i oddałam na pościel, czułam się beznadziejne.
-Tylko nie myśl ,że jest mi przykro ,albo ,że jestem zły, okay?
-Jasne-Przytaknelam.Idz już spać...Późno...- odparł ciepłym głosem całując w czoło.
-Nie idę-spojrzałam mu w oczy-nie jestem śpiąca Miki.
-No więc co chcesz robić ? - spytał wstając z łóżka i zakładając dresy. Czułam się okropnie z myślą jak się dzisaj dla mnie starał.
-Zdejmij te dresy-wstałam, naprawdę było mi głupio i przykro.
-Po co ? Jak twoja mama wejdzie to jeszcze sobie pomyśli ,że do czegoś doszło ... To by było niedorzeczne. - wyjął z kieszeni papierosy i poszedł na balkon.
Nie odezwałam się. Cofnęłam się kilka kroków w tył i wyszłam z pokoju.
-Gdzie idziesz ?
-Na dół-powiedziałam i zeszłam do salonu.Skończył palić i poszedł za mną.
-Po co ?
-Oglądać.
-Matko . Rozmowa jak z dzieckiem. Przeszedłem tu dla ciebie ,a nie dla siebie...
Nabrałam powierza do płuc i odwróciłam się do niego przodem.Patrzył na mnie rozgniewanym wzrokiem.
-Przepraszam -szepnęłam -przepraszam za moje zachowanie -chciałam go przytulic ale nie wiedziałam czy mogę więc się powstrzymałam.
-Jak ci przejdzie to przyjdz. Będę na górze...- wrócił do pokoju.Spuściłam głowę. Poszłam do kuchni i napilam się mleka uspokoiłam i wróciłam do Mike'a.Leżał na łóżku i obrywał płatki z róży , którą mi dał.Zabolało mnie to, nawet nie wiem dlaczego. Podeszłam do niego i nie pewnie na nim usiadłam.
-Już ? -podniósł wzrok.
-Tak-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.Wrócił do poprzedniej czynności.
-No i co teraz skoro nie chcesz spać ?-Zabrałam mu różę i nie pewnie się do niego przesunęłam.
-Ja wiem co chce robić, ale pozostają wątpliwości co do tego.
-Mów.Słucham.- Założył umięśnione ręce.Nabrałam powierza do płuc i nie pewnie i delikatnie go pocałowałam.
-Żebyś później nie żałowała... - oddał go równie delikatnie.
-Nie będę tego żałowała, nigdy nie żałowałam niczego gdy zrobiłam to z tobą, naprawdę przepraszam Mike.
-Jestem przyjacielem, nie chłopakiem. To poważna sprawa...-przytuliłam go mocno.Pogłaskał mnie po plecach i usiłował zdjąć bluzkę.Pozwoliłam mu na to.
-Masz śliczne oczy-szepnęłam gdy nasze spojrzenia się spotkały.Nie odzywając się zaczął kolejne podejście namiętnym pocałunkiem.Oddałam go nie pewnie zamykając oczy.Zamienił nas miejscami, oderwał się,przeniósł ręce do przodu i zaczął rozpinać spodnie.Leżałam spokojnie i starałam się dogonić ten mały strach który gdzieś tam miałam.Zdjął je ze mnie i położył obok łóżka.
-Piękny widok...Pomyśleć ,że cały czas przed tym usciekałem...
-Uciekałeś? -Zapytałam przywracając się na bok
-Myślisz ,że chciałbym z pierwaszą lepszą ? Zresztą ... Nie miałem czasu na coś takiego-przytaknelam i się do niego przytuliłam.Przejechał dłońmi do zapięcia stanika.
-Uważaj,teraz zobaczę twoje piersi...Zrobiłam się czerwona.
-Są brzydkie - szepnęłam.
-Mogą być smaczne... - zaczął się śmiać odwracając moją uwagę i szybkim ruchem zdjął go ze mnie.
-Smaczne? Smakujesz w takich...em....nie wiem jak to nazwać -zaśmiałam się.
-Żebyś się nie zdziwiła... Tam też smakuje...- przejechał palcem wzdłóż mojej kobiecości.Gdy to zrobił bezwiednie się spięłam i Nabrałam głośno powietrza.
-Mmm... śliczne....-położyl mnie równo na plecach i zassał się na jednym z sutków.Przyglądałam się jego poczynaniom, gdy nagle usłyszałam szepty w kuchni.
-Cholera kto to- mruknelam nie zadowolona ze ktoś przyszedł. Później kroki na schodach i pukanie do pokoju . Wtedy Mike się oderwał i spojrzał na mnie rozbawiony.
-Madie ? Śpisz ? - Mama weszła do pokoju.
-Co wy robicie ?!
-Mamo, wyjdź - powiedziałam zażenowana.
-Nie moja droga to on wyjdzie...- Wstałam zakrywajac biust.
-On nie wyjdzie! Ty wyjdziesz - powiedziałam wyprosilam ją z pokoju zamykając drzwi na klucz.
-Tylko was usłyszę ! - słyszałąm jak odchodzi.Pokręciłam głową i wróciłam na łóżko.
-O boże...-byłam cała czerwona- dzisiaj ja decyduje o moim życiu ile można mi rozkazywac.
-Ostro moja droga... Bedę musiał jej kupić róże żeby mi wybaczyła...-Spokojnie nie musisz, przejdzie jej.
-Ale twojemu ojcu nie ... - powrócił do przerwanej wcześniej czynności .
-Zajebiście trzeba być cicho-powiedziałam szybko na jedynym wydechu.
-Nieeee... wtedy nie ma zabawy... Nie słuchaj jej no...
-Dobrze-uśmiechnęłam się.Przygryzł sutka i zaczął schodzić pocałunkami w dół do podbrzusza.Pod jego dotykiem przechodziły mnie Dreszcze.Zaczął zmysłowo ściągać ze mnie majtki.Zakryłam oczy dłońmi i zrobiłam się czerwona. W pewnym momencie usłyszałam trzask w ogródku na dole. Podskoczyłam na łóżku i starałam się to zignorować.Widziałam jak przygyzł wargę,a wtedy podwinął moje nogi uginając w kolanach.
-Jesteś gotowa ?-Podnósł wzrok i spojrzał na mnie rozpalonym wzrokiem.Zacisnęłam ręce na pościeli i szepnęłam głosem wyższym o oktawę.
-Tak...-Już miał mnie dotknąć.Właśnie tam.W miejscu znanym tylko mi, ale w ostatniej chwili zabrał palec.
-Hmm... Czy ja wiem...-Spojrzałam na niego popierając się na łokciach.
-Hm?
-Nic, nic ... to tylko moje małe wątpliwości...
odpowiedział i przejechał palcem wzdłóż mojej kobiecości.
-I jak się czujesz?Gdy to zrobił bezwiednie opadłam na pościel.
-Mm...dobrze-szepnęłam.
-A z tym , że widzi Cię nago twój najlepszy przyjaciel?
Spytał śmiejąc się.Na moje policzki wkradł się krwisty rumieniec. Poprawiłam palcami włosy i usiadłam przodem do niego.
-Na to nie umiem ci odpowiedzieć.
-Mmmm...nie siadaj... teraz bedzie przyjemnie...
Pociągnął mnie za nogi tak, że znów leżałam z rozchylonymi nogami. Całkiem naga... "No nieźle" , pomyślałam.Tutaj znowu pojawiła się nutka wątpliwości.
-Miki?
-Tak misiu ?
-Ale nie będzie bolało?-szepnęłam patrząc się w sufit.
-To nie. Przed wszystkim będę Cię ostrzegać. Nie martw się. No chyba, że rezygnujesz?
Usiadł.
-Nie, nie zamierzam rezygnować -uśmiechnęłam się delikatnie, kładąc się wygodnie.Wstał. "Ale co? On tak po prostu rezygnuje?!" zadałam sobie to pytanie, ale Mike po chwili rozwiał moje podejrzenia.
-Napijesz się czegoś? - "Kurwa, on to robi specjalnie czy co? ".Opanowałam moje myśli i się uspokoiłam.
-Jasne-uśmiechnęłam się i przykryłam się kołdrą.
-Piwko? -ukrył uśmiech i spojrzał na mnie zalotnym wzrokiem.
-Um...czemu nie.
-Niegrzeczna dziewczynka ... lubię takie... - przygryzł warge i zszedł na dół.Nie odezwałam się i zakryłam się cała kołdrą.
** w tym czasie na dole
Wyjął dwa piwa i skierował się do schodów modląc się by nikt nie zaczął rozmowy.
-Mike!-Krzyknęła mama Madison.
-Kurwa-szepnął pod nosem.
-Tak proszę Pani?
-Masz nie zrobić krzywdy mojej córeczce-powiedziała patrząc na niego wrogo.
-Jestem jej przyjacielem, a nie chłopakiem. To była jej decyja, nie moja. Zna mnie pani dość długo, a Madie jest dla mnie naważniejszą osobą na świecie. Dotarło to do Pani?-dziwnie nabrał odwagi otwierając piwa.
-Tak dotarło Mike ale jest moja jedyną córką i będę o nią się martwić zawsze.
-Wyluzuj kobieto. A teraz proszę wybaczyć idę rżnąć pańską córkę...-uśmiechnął się i wrócił na górę.
**Siedziałam cicho pod kołdrą nie ruszajac się.
-Żyjesz?-Odkryłam głowę.
-Pewnie.
-Pragniesz mnie jeszcze?-szepnął podając mi piwo.
-Jasne-uśmiechnęłam się i wzięłam piwo.
-Może chcesz coś jeszcze?-dobrze wiedziałam, że weźmie ze sobą większość towaru.
-A co masz?-zaśmiałam się.
-Hera,Coca,Hasz,LSD...-zaczął dziwacznie tańczyć.-No i Amfetamina. No jakże by inaczej...
-Boże weź, nie tańcz nie jesteś do tego stworzony...
-Ej no... Jak możesz...-rzucił się na mnie i obsypał mnie pocałunkami.
-No przepraszam.
-Wyrucham cię teraz.
-Tak? -zaśmiałam się cicho.
-Nie wierzysz mi?
-Um...no nie wiem.-po moich słowach zniżył się i nagle poczułam jego język właśnie TAM.Jeknęłam cicho, nikt nigdy mnie tam nie dotykał, to była moja przestrzeń osobista.
-Piękny głos pięknej damy...-zassał się na mojej łechtaczce.Matko czy to może być aż tak przyjemne?-Zacisnęłam palce na pościeli, starałam się być cicho.
-Nie ograniczaj się kochanie.-cmoknął mnie w usta pieszcząc moją pochwę.
-Mh-m...-cichutko mruknęłam starając się oddychać spokojnie.
-Podoba ci się prawda? Widzę to...-Przyssał się do mojej szyi zostawiając malinkę.Jeknęłam w miarę nie podnosząc głosu.
-Bardzo-wyszeptałam na jednym wydechu.
-Mówiłem, że będzie przyjemnie...-położył moje dłonie na swoich biodrach i uświadomił mi, żebym zdjęła mu spodnie.Powoli zaczęłam zdejmować mu spodnie. Po chwili powoli je zsunelam je a moje ręce wróciły na pościel.Poczułam, że jego penis jest mocno naprężony ,a on schodził pocałunakmi niżej i niżej, aż dotarł do mojej 'koleżanki' i wsunął język w moją szparkę.Jeknęłam głośno i wygięłam się w łuk. Moje serce przyspieszyło tak samo jak oddech.Całował ją , ssał i mruczał...
-Nie ograniczaj się Madison. Nie trzymaj tego w sobie...-nie przerywał swoich czynności.Zaczęłam cichuteńko jeczeć.Oderwał się i chwycił butelkę.
-Za twój orgazm kotek. Próbowałam się uspokoić. Moje oczy pozostawały zamknięte.
-Mmmm... Jesteś taka podniecona... Pociągająca... Kobieca...-mruknął i delikatnie pocałował.Delkiatnie oddałam pocałunek.
-Nie otwieraj oczu mała...-szepnął i słyszałam jak rzucił bokserki na krzesło.
-Czemu...?-zapytałam, kładąc się wygodnie z wyprostwoanymi nogami.
-Chcesz zobaczyć mnie nago?
-Nie wiem...ale narazie chyba odpuszcze -zaśmiałam się.
-Wiesz...teraz jesteśmy w tym razem,Ja cię dotykałem... I dobrze mi z tym...-szepnął mi zmysłowo do ucha ocieając penisem o moje krocze.Nabrałam gwałtownie powietrza do płuc i się spięłam.
-Wiem-szepnęłam.
-Napewno tego chcesz ?
-Mhm...-głos miałam wyższy.
-Cudownie...-wziął paczuszkę do ręki i otworzywszy ją podał zawartość.
-Założysz ?-Zawahałam się na chwilę ale w końcu Przytaknelam.Wystawił mi swoją męskość, która swoją drogą była naprawdę dorodna.Otworzyłam powoli oczy i założyłam prezerwatywe. Gdy zobaczyłam jego wielkość lekko się przestraszyłam.
-Nie bój się, postaram się być delikatny...-złączył nasze dłonie i wargi.Moje serce biło jak szalone, starałam się być cicho.Miział moje uda i pogłębiał pocałunki.Nie pewnie wplotłam palce w jego włosy.Przesunął dłonie wzdłóż mojego ciała do piersi i zaczął je masować.Odchylilam głowę do tyłu i delikatnie otworzyłam buzię.Zszedł pocałunkami na szyję, a dłońmi do mojego krocza.Cicho mruknęlam. Na dole w salonie było juz cicho, co ozanczało że rodzice poszli spać.Jeździł palcem przy moim wejściu.Starałam sie rozluźnić wszytskie mięśnie.Poczułam przy nim jego penisa , który chciał już we mnie być.Mój oddech bardzo przyspieszył, bałam się otworzyć oczy.
-Uważaj...-Powoli we mnie wszedł, poczułam lekkie ukłucie. Kurwa, straciłam dziewictwo z moim przyjacielem. Musiałam się czymś zająć. Był coraz głębiej i głębiej. Matko jaki on długi...Z całej siły wbiłam w jego plecy paznokcie i jęknęłam głosno.On sam wydał z siebie dźwięk tyle, że o wiele cichszy .
-Przepraszam kotku...- cofnął się a ja znów głośno jęknęłam.
-Ni-e masz za co...-szepnęłam na jednym wydechu.Z pokoju obok usłyszałam znajomy głos
-Madison do jasnej cholery !
-Co chcesz?! Cicho jestem!-krzyknęłam.
-Nie wydaje mi się ! - Wtedy Mike mocno (dla mnie) we mnie wszedł .W tym momencie nie mogłam powstrzymać głośnego krzyku.
-Kurwa bo wylecisz zaraz ! - krzyknął ojciec, a mój przyjaciel miział mnie po głowie uspakajając i dając rówież do zrozumienia bym ich nie słuchała. Nie odezwałam się i powoli uspokoiłam oddech.Poruszał się we mnie w zmysłowym rytmie i cicho jęczał. Po chwili pokój wypełnił się naszymi jekami.Przyśpieszał i zwalniał. Boże, to było takie przyjemne... Zaczęłam cicho mruczec.
-Madie jesteś taka .... ciasna...-warknął, prawie na mnie leżał. Nagle przyśpieszył i nie był już taki delikatny..Gdy to robił wygięłam się w łuk wybijając w niego paznokcie.Jego jęki stały się głośniejsze,a dłonie ściskał na moich piersiach.W końcu opadłam na pościel i wtuliłam głowę w Poduszkę odchylajac ja w tyl.
-Podoba ci się ? - Warknął przez zaciśnięte zęby.
-T-ak -wyjeczałam cicho.Jego ruchy były dokładniejsze, wolniejsze i głębsze.Nie świadomie wypchnelam biodra.
-O tak, pomagaj... - szepnął i uśmiechnął się na ten ruch.po jakimś czasie zaczął boleć mnie kręgosłup. Zignorowałam to i mocno wypchnelam biodra w jego stronę i Jeknęłam głośno.Nasze ruchy się zsynchronizowały i przyjemnie, z głośnym krzykiem dotrwaliśmy do końca.Opadłam na pościel a Miki na mnie.
-Kurwa Madie... To było piękne...- powiedział niewyraźnie.Zaśmiałam się cicho.
-Zgadzam się-wyszeptalam gdy doszłam do siebie. Wyszedł ze mnie mrucząc.Przeszedł mnie dreszcz. Nie mogłam się ruszyć.Na moich oczach zdjął kondoma i położył na szawce obok łóżka.
-Blee...-zaśmiał się.
-No fu zabierz to z mojej szafeczki -wstałam szybko ale zaraz tego pozalowalam i opadłam na łóżko.Zacisnął oczy.
-Ałć...
-Mnie boli pipa a nie ciebie chuj wiec co mi tu ałć?-zaśmiałam się i próbowałam wstać.
-Wiem, że cię to boli...-spuścił głowę i naciągnął bokserki.
-Oj no chodź i mnie przytul nio-powiedziałam jak małe dziecko.Wstał i zrobił to o co go prosiłam całując w głowę.
-Kocham cię Madie...-I tu właśnie, kochałam go ale nie wiem czy tak samo jak on mnie...
-Patrz,pokarzę ci coś... - przejechał palcem wzdłóż mojej pochwy i pokazał go zakrwawionego.Przestraszyłam się.
-Dlaczego? -Szepnęłam.
-Straciłaś dziewictwo. Ostrzegałem cię...- wziął mnie na ręce, wyszliśmy z pokoju do łazienki.
-Nie było o tym na WDŻecie, no ze krew w tedy leci...-zaśmiałam się.
-To jakaś idiotka was uczy...- postawił mnie pod prysznicem i spojrzał na mnie.
-Idiota -Poprawiłam go- pan Smith mnie uczy -zaśmiałam się.Uśmiechął się i usiadł na klozecie .
-Umyj się, ja pójdę po tobie- szepnął niemrawo.
-dobrze...-uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam kabinę.Głośno westchnął.
-Chodź-szepnęłam cicho.
-Szybka jestś...
-Chodź no...-szepnęłam ponownie.Wszedł do kabiny i przytulił mnie.Oddałam gest i delikatnie pocałowałam.Zdjął bokserki.
-Dziękuję...
-Za co ? Nie za bardzo rozumiem...
-Za wszytko, za to ze jesteś ze po prostu.. No...za wszystko
-Daj spokój, po to jestem. Nie zamierzam odchodzić...-Po chwili bardzo mocno go przytulilam.
-Kocham cię i nie chcę cię zostawiać...- oddał mój gest i namydlił mojeplecy.
-Nie zostawaij skoro nie chcesz, ja tym bardziej nie chce-położylam głowe na jego klatce piersiowej.
-Muszę, przepraszam Madie...Wiem, że nie kochasz mnie tak jak ja ciebie...-słyszałam smutek w jego głośe.
-Dlaczego? Nie chce żebyś się męczył przeze mnie.
-Właśnie dlatego powinienem odejść.
-Preze mnie się męczysz, przepraszam-szepnęlam, spóściła głowę opłukałam plecy i wyszłam z kabiny.
-Madison, to nie tak...- krzyknął za mną. Owinęłam się ręcznikiem i weszłąm do pokoju.Podeszłam do szafy wyciągnełam z niej piżamę i sie ubrałam. Siadłam przy biórku i zaczęłam rysowac czekajac na MIkiego. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam kamień owinięty jakąś kartką.Podszedłam i wzięłam kartkę.
"Miło zobaczyć napaloną nastolatkę, obserwuję cię"
Szybko Poszłam do łazienki
Na holu była kolejna kartka.
"Nie uciekniesz"
Mike był jeszcze pod prysznicem. Zapukałam do łazienki przestraszona.
-Wejdz! - krzyknął.Weszłam i usiadłam na.wannie
-Coś się stało ? - wyszedł przepasając ręcznik w biodrach.Podałam mu kartki.W jego oczach widać było zmieszanie.
-Gdzie to było ?
-U mnie w pokoju ta -pokazałam pierwsza- a druga na holu.
-Mam wyjść sprawdzić ?
-M-mogę z tobą?-spytałam i go przytuliłam.
-Nie chcę żeby ci się coś stało...
-Dobrze....-przytuliłam go-przepraszam cie za wszytko Mike.Czyli za co ?
-Ze jestem, taka....jaka no....taka po prostu przepraszam zranilam cie.
-Zraniłaś ? Czym ?
-Moim zachowaniem. Zachowałam się bezczelnie w stosunku do ciebie wcześniej w łazience.
-Nie pamiętam ...-słodko się uśmiechnął.Uśmiechnelam się i mocno mocno rzuciłam mu się na szyję.
-Moja słodka Madie z piaskownicy...
-Jesteś wspaniały-zarumieniłam się.
-Oh wiem. Mówiłaś mi to już ...Emmm... wczoraj ?
-Wszytko wiesz.
-Wiem ,że wiem ... -zaśmiał się
-Ok ja wiem ze ty wiesz-zaśmiałam się i usłyszałam trzask w kuchni.
-Słyszałaś ? - szepnął
-T-tak-szepnęłam przestraszona
-Pójdę tam... Nie pewnie go puściłam. I się Odsunełam.Zszedł powoli na dół. Nie odzywał się.W końcu wzięłam się na odwagę i poszłam za nim.Gdy byłam już tam byłam, Mike zachowywał się trochę dziwnie.
-Mike? Co się dzieje?-zapytałam cicho.
-Nic...Właśnie nic...- Westchnęłam cicho i powoli poszłam do kuchni sprawdzając wszytko.
-Wszystko na swoim miejscu ? - szepnął.Rodzice skorzystali z sytuacji i zasnęli.Rozejrzałam się dokładnie i zobaczyłam rozbita szklankę.
-Mam kartke...-podał mi ją.
"Jeszcze cię dopadnę złotko..."
Wplotłam palce w swoje włosy.
-Kurwa zabije go...-warknął i mnie przytulił.
-Wi-esz k-kto t-t-to?
-Nie a-ale się dowiem.-wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju.Wtuliłam się w niego.
-Masz , napij się -podał mi otwarte piwo i postawił.
-Mhm...-Przytaknelam.Zdjął zakrwawioną pościel i poszedł do łazienki.Usiadłam przy biurku i zaczęłam rysować.Wrócił już ubrany w bokserki.
-Co robimy? - upił piwo.
-Jakieś propozycje?
-Nope...ale wiesz... ja jestem otwarty na wszelkie propozycje...-poruszył zabawnie brwiami.
-Hahahaha, ja też nie wiem.
Wyjął cały towar z torby.
-Możemy zaszaleć, Bejbe...-Uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
-No a później dasz mi trochę siebie...- mruknał przy mojej szyi.Zaśmiałam się.
-Jak pan chce to dam...-uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Mmm... wcześniej nie mogłem sobie na to pozwolić...-Niepewnie go pocałowałam.Oddał pocałunek zdejmujac moją bluzkę od piżamy.
-Jezu kiedy ty tak urosłaś... Kiedy tak wyładniałaś... Tak bardzo się zmieniłaś...- szepnął w moje usta.
-A ty kiedy wyrosles ze swojej zielonej czapeczki z daszkiem?-zaśmiałam się. Miałam przed oczami małego Mikiego w czapeczce.
-Fuu... Ona była obrzydliwa...-zaśmiał się
-Słodki byłeś i jesteś -szepnęłam spuszczajac głowę.
-A ty zawsze mi się podobałaś...-Spojrzałam mu w oczy i go pocałowałam.Pogłębił go.Pociągnęłam go w stronę łóżka.Usiadł na nim nadal mnie całując.Ściągnęłam z niego bokserki powoli lekko go drapiac.
-Ohh...-odchylił głowę.Zaśmiałam się cicho i ugryzłam go w szyję.
-No dalej maleńka...-zaśmiał się szczypiąc w sutek.Cichutko jęknelam i wzięłam jego kolegę,do ręki.
-Mmmm....Mmadie...-mruknął.Zaczęłam ruszać ręką.Wbił się w moje usta i od razu wsunął język.Uśmiechnelam się i przyspieszylam.
-Ughm...-głośno jęknął .Zaczęłam całować go po brzuchu.Wpłątał palce w moje włosy i poadł na łóżko.Zeszłam do podbrzusza tam robiąc mała malinke składałam mokre pocałunki
-Oh tak Madison, cudownie.. Nic nie powiedziałam i wzięłam do buzi czubek jego kolegi.Mruczał i nie przeszkadzał mi w moich poczynaniach.Zaczęłam powoli ruszać głową.Pogłaskał mnie po głowie i zaczął ją popychać Po chwili w buzi miałam całe jego przyrodzenie.
-Jesteś taka seksowna gdy to robisz ...- warknął, a ja czułąm na sobie jego wzrok.Zrobiłam się czerwona i wyjęłam z buzi jego przyjaciela.Spojrzał mi w oczy i przechylił głowę na bok.Schowałam twarz w dłoniach.Zabrał je i pocałował mnie.Oddałam pocałunek.
-Przy mnie nie musisz się wstydzić...
-Mhm..-Spowrotem naciągnął bokserki i położył mnie obok siebie.
-Ej...nie skończyłam.
-Nie chce, żebyś się zmęczyła...
-Tym się nie zmęczę.
-Po prostu ciężko mi to pojąć...
-Co?
-Że my... razem... jako przyjaciele...-Nie odpowiedziałam i na nim usiadłam.
-Wiem, że nie byłbym dobrym chłopakiem... bo znam siebie...
-Ja też, ciebie znam.
-Nie patrze na dziewczyny... chyba narazie o tym nie myśle... Nie mam czasu...-Przytuliłam go mocno.
-Może po prostu nie odróżniam mocnej przyjaźni od miłości...-Nie wiedział co mam na to odpowiedzieć, wiec tylko sie uamiechnelam
-Może chodźmy już spać ? Jest 5:15...
-Mhm...-poczułam naprawdę ze zaraz zasne na siedzaco.Obydwoje weszliśmy pod nową czystą pościel. Wtuliłam się w niego i momentalnie zasnęlam.
-Ale serce mi mówi, że naprawdę cię kocham...-szepnął prawie niesłyszalnie lecz ja już spałam.....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
przepraszam za tak długą nieobecność.... prosze podziękować niuniaczkowi... no ale rozdział jest... mam nadzieje ,że sie spodoba ;3
zepper xxx.
Dzięki -,-
OdpowiedzUsuń